czwartek, 5 października 2017

Ecology or fashion?






Przyznam się, że nosiłam się z cyklem tekstów o materiałach ekologicznych od dość dawna. To pierwsza odsłona tego typu tekstów na moim blogu. Zainspirowała mnie szczerze mówiąc by to zrobić, przyjaciółka. 

W hodowli materiałów używa się dużo środków chemicznych i pestycydów, by mieć pewniejszy zysk. Ich użycie ma zły wpływ na pracujących przy jego hodowli pracowników. Ma także negatywny wpływ na nas konsumentów i oczywiście środowisko, w którym żyjemy. Ekologiczne materiały wydają się być rozsądną alternatywą dla wszystkich tych negatywnych czynników.

Tencel to zarejestrowana nazwa dla włókien lyocellu, który ma właściwości podobne do wiskozy. Ten materiał powstaje z celulozy  drzewnej i certyfikowanych pozostałości z przemysłu drzewnego. Eukaliptusowe drzewa rosną bardzo szybko na małym obszarze ziemi. Nie są sztucznie nawadniane ani nie stosuje się przy ich hodowli pestycydów czy manipulacji genów. Drzewa te są hodowane na certyfikowanych farmach. Poza tym ich włókna są dłuższe aż dziesięciokrotnie od bawełny. Produkcja lyocellu jest zdrowsza dla środowiska, gdyż wyzwala do atmosfery mniej tlenku węgla niż tradycyjne włókna. Jest biodegradowalny aż w 100 %. Można go wykorzystywać  do produkcji najróżniejszych tkanin. Posiada też doskonałe właściwości choćby wytrzymałość czy niską kurczliwość. Poza tym jest pozytywny dla skóry i dobrze odprowadza wilgoć. 

Niestety jego produkowanie nadal jest bardzo drogie, a poza tym do jego barwienia trzeba używać substancji chemicznych. By przedłużyć jego trwałość zużywa się dużo energii. 
Mimo to jest to materiał naturalny i biodegradowalny.

Świadomość tego co kupujemy, czym się otaczamy jest bardzo ważna. Sami sobie szkodzimy lub pomagamy. 

Piszcie w komentarzach czy takie artykuły was interesują. Jestem bardzo ciekawa waszej opinii.
 

niedziela, 24 września 2017

Fashion is everywhere









To jest nowy cykl. Opisuję w nim wydarzenia modowe, które według mnie zasługują na uwagę. W Warszawie niedawno było wiele wartych wspomnienia otwarć niesieciówkowych sklepów.  

Yeah Bunny to marka, która jest bardzo popularna nie tylko w Polsce, ale też choćby w Japonii czy w Stanach, otworzyła swój pop up w Warszawie. Wygląd sklepu oddaje ducha marki, gdyż jest tam mnóstwo elementów w ulubionym kolorze projektantek - różowym. Przymierzalnia jest nietypowa inna niż wszystkie, bo kolorowa - w wisienki. Niedaleko kasy znajduje się tablica ze zdjęciami yb girls. Ciekawa aranżacja i fajne ubrania i akcesoria robią dobrą robotę. Poza ubraniami można w nim kupić casy na telefony. Nowość czyli biżuterię – kolczyki. I kubki - także nowość na razie dostępne tylko stacjonarnie. Muszę przyznać że to miejsce przyciąga jak magnes. Jak tak dalej będę tam kupować to zbankrutuje( taki żarcik) – ale wiecie jak kocham polską modę.

Kolejny sklep, tym razem flagowy, czyli godna reprezentacja marki to The Odder Side na Koszykowej 5. Pop up to tymczasowy sklep, który ma reprezentować ciekawą idee, czyli coś więcej niż tylko kolejny sklep z ubraniami. Natomiast sklep flagowy  reprezentuje mocno markę. Są w nim najbardziej kultowe, ikoniczne dla niego produkty. Można powiedzieć, że jest on wizytówką marki. W ogóle to ciekawa historia stoi za moją wizytą w tym sklepie. Dzień wcześniej przed jego otwarciem byłam na Koszykowe 5 i widziałam, gdzie będzie The Odder Side. Poza tym na Snapie Jemerced dowiedziałam się, że faktycznie następnego dnia będzie jego otwarcie. Wbiłam tam punktualnie i była jedyną klientką. Po prostu przyszłam tam, kiedy jeszcze nie ogłosili na FB, gdzie będzie ich butik. Jest on utrzymany  w minimalistycznym klimacie  Mnie to nie dziwi, bo idea ich marki jest właśnie taka. Ogólnie to sklep z prostymi, basicowymi  rzeczami. Ale prostymi pozornie bo np. ich słynne t-shirty mają wycięcie na plecach w szpic.

Byłam też na targach vintage w klubie Niebo. Nie dość, że wyszłam stamtąd zainspirowana na Maksa, to kupiłam coś w trendach, choć za nimi ślepo nie podążam. Ogólnie nigdy nie byłam na takich targach i trochę się ich obawiałam. Myślałam, że na nich nic ciekawego nie znajdę  dla siebie. A tu taka niespodzianka. Mnóstwo ubrań w stylu lat 90. Świetnie skrojone kultowe Levisy, jeansowe kurtki, skórzane spódnice, trencze, sukienki. Było w czym wybierać.

Adwoa Aboah to nazwisko powinni znać wszyscy. Robi furorę na fashion weekach na wiosnę/ lato 2018, a poza tym jest jedną z twarzy nowej kampanii sieciówki H&M na jesień i zimę 2017/18. Oryginalna i nietypowa uroda. Śledźcie jej poczynania, bo warto.

niedziela, 17 września 2017

Zero waste means zero fashion loves?


Czy wiecie, że co 5 rzecz wyprodukowana na świecie, jeśli chodzi o ubiór,  pochodzi z Bangladeszu. Świadoma moda wydaje się być przy tym niewielką niszą, maluteńkim okruszkiem wielkiego tortu. Autorka książki  „Życie Zero waste” Katarzyna Wągrowska niewielki wycinek swej książki poświęca modzie. Ale jest on niezwykle znaczący. Uświadamia on nam procesy zachodzące w modzie. Ludzie z branży mody doskonale o nich wiedzą, ale laicy niestety nie.

Nie mamy już tylko dwóch sezonów modzie. Ale często są to 4. Ciężko za tym nadążyć. Sieciówki wpisują się w ten klimat i ciągle kuszą nas nowościami. Przecież są świątyniami Fast fashion. Konsumpcjonizm jawi się jako podstawa funkcjonowania w demokracji. Wielość wyboru nie równa się jakość, ale bylejakość. Najtańsza produkcja by jak najdrożej sprzedać. Takie są prawa rynku i nic na to nie poradzimy.

Wągrowska w swej książce przypomina, że według badań; nosimy tylko 20 procent rzeczy z naszej szafy. Pozostałe 80 procent naszej szafy w niej leżakuje i czeka na lepsze czasy. Więc cały ten pęd zakupowy nie ma sensu, a ciągłe pytanie o to w co się ubrać nie zniknie. Im będziemy mieć więcej rzeczy tym gorzej dla nas. Bo i tak nie będziemy nosić wszystkich ubrań. Będzie też towarzyszył nam chaos, bo będziemy mieć niepasujące do siebie elementy.

Katarzyna radzi, by kupować z głową, w miejscach alternatywnych czyli np. w second handach, gdzie za małe pieniądze można kupić prawdziwe perełki. Trzeba tylko umieć szukać, a jak wiadomo kto szuka nie błądzi. Trzeba tylko uważać by nie dać się magii niskich cen. Najlepiej wcześniej sobie napisać na kartce czego się poszukuje i tego się trzymać na zakupach. Poza tym świetnym rozwiązaniem jest capsule wardrobe, czyli szafa pigułce. Polega ona na wykorzystaniu wszystkich elementów szafy w różnych stylizacjach. Świetnym pomysłem są giftbox’y. Pierwsze takie miejsce Kasia założyła w Poznaniu. Polega ono na tym że w przestrzeni miejskiej pojawia się szafa z ubraniami. Każdy kto chce korzysta z jej źródeł. Można umieszczać w niej ubrania już nienoszone.


Moim zdaniem moda powinna być dla nas zabawą, a nie samym posiadaniem. Ubranie przede wszystkim musi  pasować do osoby, która je nosi. Styl i klasa to podstawa udanego stroju.

poniedziałek, 4 września 2017

Price means quality?

Dzisiaj obejrzałam sobie na youtubie interesujący filmik projektantki Mility Nikonorov polecony w inspiracjach youtuberki  - Radzkiej. Najpierw opowiem wam dlaczego zajrzałam do tego filmiku. Militę możecie kojarzyć z pierwszej edycji Project Runway, którego była uczestniczką. Odkąd pamiętam zawsze( może to dość banalne) interesowała mnie kwestia jakości ubrań, a ich cena.

Milita ukazuje w swoim filmie dwie sukienki. Jedna to produkt marki Premium, a druga jest znacznie tańsza. Nikonorov „rozkłada” te sukienki na czynniki pierwsze. Przy tym zwraca naszą uwagę, że nie zawsze rzecz Premium jest faktycznie warta swojej ceny.  Ale wróćmy do sukienek. Sukienka Premium jest doskonale szyta, co możemy widzieć z bliska dzięki ujęciom operatora. Sukienka tańsza jest szyta krzywo marnym overlokiem, rzadkim ściegiem.

Milita mówi, że rzeczy z sieciówek również mogą być dobrej jakości. Materiał materiałowi nierówny. Poliester podobnie jak np. jedwab może być tańszy lub droższy, a rzeczy z domieszką poliestru lub poliamidu mogą być równie dobre. Materiał powinien być przyjemny w dotyku. Jeśli przy pocieraniu tworzą się kulki to ten materiał będzie się pilingował. Kulki będą się tworzyły w miejscach strategicznych.


Na co należy poza materiałem zwracać uwagę? Jak to jest szyte czy wystaje dużo nitek. Czy dana rzecz jest krzywo szyta. Szwy powinny być proste, czyli szyte po prostej nitce. Nogawki które się kręcą zawsze będą już takie. Milita zwraca się do naszej świadomości. Byśmy byli odpowiedzialnymi konsumentami. Z tego, co  widzę w sklepach pełno jest sukienek jak worek. Żadna kobieta nie będzie wyglądała w tym dobrze. To jest tak jakby do t-shirtu dodano 20 centymetrów (to stwierdzenie zapożyczyłam od Mility). Miejmy świadomość tego co kupujemy i nie dajmy się nabijać w butelkę.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Where are made China clothes?










Wyzysk nie od dziś towarzyszy modzie. Moda To brutalny system oparty na paskudnych zasadach. Produkuje się jak najmniejszym kosztem by zwiększyć maksymalnie zysk. I nie ważne, że odbywa się to kosztem pracowników. Na czymś trzeba oszczędzić by więcej zarobić, takie są bezwzględne prawa tego przemysłu. Każdy z nas musi nosić ubranie, więc chcąc nie chcąc, nawet ci co nie interesują się modą biorą udział w tym mechanizmie. To co ostatnio przeczytałam zatrwożyło mnie na tyle, że postanowiłam opisać ten proceder na swoim blogu.

Reuters niedawno poinformował, że produkty z metką made in China są wytwarzane w Korei Północnej. Po uszyciu takich ubrań są one wysyłane do Chin. Fabryki zajmujące się produkcją takowych przedmiotów użytkowych wspierają północnokoreański reżim. Są głównie przeznaczane na przemysł zbrojeniowy.

Marki zdają sobie sprawę z tego gdzie są szyte ich ubrania? Okazuje się, że pozostają w błogiej niewiedzy i może im z tym dobrze ale nie mnie to oceniać. Żeby na każdym kroku monitorować proces produkcji marka musiałaby wydać dużo pieniędzy, a to jest nieopłacalne. Albo zawierzyć kierownikom fabryk.

Ten proceder nazwano : Chiny plus jeszcze jeden kraj. Wielu byłych mieszkańców Korei Północnej pracuje w chińskich fabrykach ubrań. Oczywiście zarabiają tam głodowe stawki. Wielu ludzi z tego kraju zostało wysłanych do Chin do pracy bez ich zgody. A większość ich zarobków wpływa na konto Korei Północnej. Pracownicy zatrzymują dla siebie poniżej 10 procent stawki pracy. Pod wpływem sankcji reżim zaprzestał tych praktyk. Ale 20 tysięcy Koreańczyków zasila fabryki ubrań w Chinach aż do dziś i oddaje swoją pensję reżimowi. To wychodzi 100 albo nawet 200 milionów dolarów co roku dla reżimu.


Calvin Klein i Levi’s to marki, w których ten proceder miał miejsce. A jako pierwsze podało tą informację radio Azja. Marka Calvin Klein nie wypowiedziała się w tej sprawie. Natomiast Levi’s „umyło” od niego ręce.

środa, 16 sierpnia 2017

Fashion and ethic?





Etyczna moda? To dość szerokie zagadnienie i bardzo dzisiaj modne, a może mi się tylko tak zdaje? Jakiś czas temu uczestniczyłam w świetnym wydarzeniu, które było poświęcone etycznej modzie. Był to panel dyskusyjny na którym zaproszeni goście, a także my - widownia mogliśmy czynnie brać udział. Moderatorką dyskusji była  Marta Karwacka autorka bloga: How to wear fair?

11 milionów ton ubrań rocznie wyrzucają Amerykanie. Może w skali świata i wielkości Ameryki to nie tak dużo? Ale pomyślmy sobie, że przecież te ubrania nie idą do recyklingu tylko większości zanieczyszczają środowisko. To Amerykanie głównie napędzają rynek Fast fashion. Kupują dużo, bezmyślnie i wyrzucają prawie nienoszone ubrania. 

H&M jest jedną z sieciówek, która do 2020 roku ma używać tylko bawełny organicznej z ekologicznej uprawy. To już jest jakiś krok. Coraz więcej sieciówek ma kolekcje ekologiczne. Fairma ethical design to sklep z ekologiczną modą, który jest niestety tylko w Krakowie. Prowadząca ten sklep także brała udział w tej dyskusji. Opowiadała o tym, że niestety konsumenci w Polsce niestety nadal zwracają uwagę głównie na cenę, a nie na to jak coś zostało wykonane i w jakich warunkach. Zdarza się też, że uważają oni, że rzeczy ekologiczne są brzydkie. 

Za certyfikaty ekologiczne trzeba słono płacić, certyfikat PETA jest bezpłatny. Poza tym, żeby uzyskać te certyfikaty trzeba wiedzieć o przebiegu całej produkcji jak w przypadku np. torebki jak wykonane są zamki, wszystkie części torby, to nie jest łatwe. 

Stella McCartney jest wyznawczynią ekologicznej i do swoich kolekcji wprowadza ekologiczne materiały. Na naszym podwórku także mamy świetny przykład Mariusza Przybylskiego, który całą swoją kolekcję Transplantacja wykonał z rzeczy z recyclingu. Nawet buty można projektować ze starych plastikowych butelek, a projektanci z całego świata coraz bliżej są ekologii. 

Jedna z uczestniczek dyskusji mówiła o swoim projekcie Bibliotece ubrań. Ma on  polegać na wypożyczaniu ubrań na określony czas. Celem i misją tego projektu jest by kobiety zamiast kupować tony niepotrzebnych ubrań wypożyczały je. Czy ta idea się przyjmie? Zobaczymy.
Ze spotkania wyszłam z pismem Zupełnie inny świat poświęconym modzie - jej  etycznej  stronie.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Don't copy Yeah Bunny!

Znowu powraca na moim blogu temat podróbek. W sumie to temat rzeka i można o nim pisać w nieskończoność. Ale nie o to mi chodzi. Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie InstaStories Yeah Bunny. Na swoim Instagramie ta polska marka odzieżowa pokazała co robią hiszpańskie i amerykańskie sieciówki. Produkują jawne podróbki ubrań Yeah Bunny. 

Niestety ten proceder nie dotyczy tylko tej marki, Sieciówki jawnie zzynają czyjeś projekty. Mają wielkie pieniądze na wszelkie wytaczane procesy. Nie chce tu demonizować sieciówek, bo sama w nich chętnie kupuję. Chodzi raczej o to byśmy byli świadomi co kupujemy. Oczywiście podróbki są znacznie tańsze niż oryginały. Ale zawsze jest coś za coś. 
W świecie nie ma nic za darmo i zawsze coś odbywa się kosztem czegoś. Jak same projektantki Yeah Bunny mówią ; po pierwsze ich ubrania są z najwyższej jakości bawełny. A w przypadku podróbek jest to raczej wątpliwe. Po drugie zwracają one uwagę na jakość nadruku. W przypadku ich marki jest on wysokiej jakości i nie zacznie się ścierać po kilku praniach. 

My konsumenci nie zdajemy sobie z tego sprawy. Za jakość trzeba często płacić wyższą cenę. Ale mamy pewność co do wykonania tej rzeczy. A lepiej mieć mniej ubrań ale dobrej jakości.

niedziela, 6 sierpnia 2017

The Revolution is female? H&M Trend


Co jak co, ale sieciówki podążają za trendami z wybiegów. Czasem kopiują projektantów, albo inspirują się ich projektami. A jak wiadomo inspiracja to nie to samo co kopiowanie 1 do 1. 

H&M znana szwedzka marka sieciowa wśród swoich linii kolekcji posiada droższą sekcję zwaną Trend. Nie przez przypadek tak się ona nazywa. W jej skład wchodzą rzeczy totalnie w panujących w modzie najbardziej popularnych tendencjach. Jak wiadomo powszechnie w świecie mody odchodzi się od sezonowości, rzeczy z sezonu letniego przeplatają się wzajemnie. Ale trendy nie zniknęły. Moda uliczna inspiruje projektantów do tworzenia kolekcji, a sieciówki inspirują się domami mody tak samo mocno jak trendami z ulicy. 

T-shirt z feministycznym przesłaniem w wydaniu Diora to najpopularniejsza koszulka tego sezonu. Ale inni projektanci także nie byli gorsi. Dorothee Schumacher ,o której koszulkach już pisałam na blogu, czy Moschino także nie byli gorsi. Prabal Gurung także stworzył t-shirt z jasnym przesłaniem. To jego projekt stanowił inspirację dla koszulki z H&M’u.

Jakość Premium to nieodłączny składnik kolekcji Trend H&M i ma on wymiar butikowy. Może jest to droższa linia produktów, ale spełnia ona wymagania co do jakości nawet najbardziej wyrafinowanych czy wymagających fanów mody. Co ciekawe feministyczne t-shirty będą także modne w sezonie jesień/zima 2017/2018.

Czy znajdziecie ten t-shirt w sklepach? Raczej będzie ciężko, ale jeszcze niedawno widziałam go w sklepie intrnetowym H&M. Warto szukać.







sobota, 5 sierpnia 2017

To buy or not? That is a question








Postanowiłam w lipcu i sierpniu zrezygnować z kupowania ubrań i butów. Taki detoks jest ciężki zwłaszcza w czasie wielkich wyprzedaży. Wystawy kuszą, więc lepiej unikać odwiedzania galerii handlowych. Niestety poległam i kupiłam coś. Uległam manii super wyprzedaży Yeah Bunny w sklepie TFH Koncept. Na swoje usprawiedliwienie mogę przyznać, że kupiłam rzecz, która od dawna mnie się podobała. Poza tym jest to ubranie nie letnie, bo na długi rękaw. Ta impreza to było Pool Party. Oczywiście w środku sklepu był ustawiony dmuchany basen. Atmosfera była super. A pierwsze 10 osób, które czekały przed sklepem jako pierwsze dostały za zakup choć jednej rzeczy z wyprzedaży limitowaną koszulkę. TFH po raz pierwszy zorganizował taką wyprzedaż marki Yeah Bunny.


 W moim przypadku łatwiej jest nie kupować butów. O wiele trudniej  jest mi nie kupować ubrań. Tak naprawdę jesteśmy na półmetku lata. 22 września rozpoczyna się kalendarzowa jesień. Już pojawiają się jesienne kampanie sieciówek choćby Zary, a w sprzedaży już zaczynają się pojawiać jesienne ubrania. Wyprzedaż w sklepach także jest na półmetku. Teraz gdy sięga ona 70% rzeczy są przebrane. Trzeba uważnie szukać, bo zostały ostatnie rozmiary, ale są najniższe ceny.

Niekupowanie ubrań ani butów na pewno nie daje poczucia pustki. Za pieniądze na te rzeczy można kupić zdrowe jedzenie lub inne potrzebne rzeczy. A ciągłe kupowanie sprawia, że nie mamy, gdzie mieścić to wszystko. Ważne jest też by z nudów nie chodzić do galerii by sobie popatrzeć. Galerie handlowe to prawdziwy pochłaniacz czasu. 

Mnie tak naprawdę inspirują TFH Koncept, Vitkac, ulica Mokotowska i trochę Koszykowa, sklepy PLNY Lala. Jutro wybieram się do butików na Placu Trzech Krzyży(może też okaże się to miejsce inspirujące). W końcu sprzedają tam buty Carrie Bradshaw z "Seksu w wielkim mieście" czyli Manolo Blahnika. Niestety czasem mam wrażenie, że w większości sieciówek jest to samo,tylko w trochę innych wariantach, ech. 

Pałam miłością do polskich marek. Ciekawe co np. The Odder Side przygotuje na jesień?

niedziela, 2 lipca 2017

Balmain real artist



Pierre Balmain , prawdziwy kreator mody. Niedawno była rocznica jego śmierci. Dzięki wsparciu Gertrudy Stein i  Cecila Beatona i niebywałemu talentowi już jego pierwsza kolekcja wzniosła go na firmament świata mody. Stein była tak nim zachwycona, że napisała poświęcony mu artykuł. Po jego wydaniu nazwisko Balmain było znane wszystkim. 

Balmain urodził się 14 maja 1914 roku w małej alpejskiej wiosce we Francji. Jego matka pracowała w rodzinnym biznesie sklepie z sukienkami, który później kupił jego ojciec. Jako dziecko Pierre spędzał bardzo dużo czasu w tym sklepie. Szył kostiumy dla lalek. Po śmierci ojca, gdy miał 7 lat zaczęła jemu i matce doskwierać bieda. Ojciec przed śmiercią nie wiedział, że jego biznes tak kuleje i przynosi straty. Jego żona ukrywała to przed nim. 

W wieku 11 lat Pierre wygrał stypendium. W szkole do której trafił zdobył umiejętności choćby taneczne. Później jako dorosły chciał zajmować się modą, ale ku aplauzie matki zaczął studiować architekturę. Dość szybko okazało się, że to nie było coś co chciałby robić. Zaczął szukać pracy u projektantów.
Pierwszą pracę rozpoczął Molyneux. Później pracował u Lelonga, gdzie poznał Diora i zaproponował mu wspólne projektowanie,ale ten odmówił. Balmain wkurzył początkowy zapał Diora do tego pomysły, a później jednak wycofanie się z podjęcia tego pomysłu. 

Pierwszy pokaz Balmain odbył się 12 października 1945 roku. Odniósł on wielki sukces. To była zdaniem Toklasa kwintesencja kobiecego czaru. Cecil Beaton fotograf, kostiumograf i ilustrator, projektant Christiana Berarda wydali na świat plotkę o niezwykłym projektancie Balmain. Jego urok osobisty i wielki talent sprawiły, że otrzymał milion franków. Pożyczył mimo tego 200 tys. fraków od matki na rozkręcenie biznesu.
Ubierał Brytyjki, Amerykanki. Miał duże wparcie finansowe od mieszkanek Ameryki Południowej. Szył ubrania zgodne z ich potrzebami i dlatego do niego wracały. Umiał wsłuchać się w ich potrzeby i je skutecznie realizować. Zajmuje ważne miejsce w historii wielkiej mody we Francji.

Vogue - Poland is waiting



Najpierw była plotka. Vogue określany biblią mody w Polsce? No way. Niedawno światowy portal modowy o dużej renomie Business of Fashion potwierdził te informacje. Hurra! Będzie polska edycja Vogue. Wreszcie. To wielkie wydarzenie w świecie mody w Polsce. Fashionistki czekały na to lata. Pamiętacie pewnie jak Jessica Mercedes żartowała, że chce być redaktorką Vogue. 

Co ciekawe redaktorem polskiego Vogue ma być  mężczyzna Filip Niedenthal. Filip jest czwartym mężczyzną, któremu powierzono redagowanie Vogue. Polski Vogue będzie już 22 edycją tego magazynu. Czy Polska jest  gotowa na przyjęcie Vogue? Rynek luksusowy w Polsce wart jest 584 miliony dolarów i do 2020 roku ma wzrosnąć o 28%. Polacy coraz częściej kupują towary luksusowe w naszym kraju. Nie tylko w Warszawie, ale też we Wrocławiu czy Poznaniu. Mamy też coraz więcej luksusowych polskich marek jak np. projekty Magdy Butrym. Polacy coraz częściej zwracają uwagę na jakość. Portal Wirtualne media wróży pomyślność polskiej edycji Vogue. 

Jak mówi sam Niedenthal plotki o polskim Vogue są odkąd zaczął pracować w branży mody czyli od 17 lat. W erze informatycznej od samego początku w Polsce ma być razem z pismem strona internetowa. Dla porównania Elle pojawiło się na rynku polskim w 1994 roku i sprzedaje się w Polsce w ponad 52 tys. egzemplarzy. Harper’s Bazaar swoją edycję uruchomił w 2013 roku i sprzedaje się w 50 tys. egzemplarzy. Najwięcej czytelników ma polskie pismo Twój Styl,1,3 miliona egzemplarzy. Uruchomienie nowego magazynu to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza kiedy tylu graczy jest na Polskim rynku. W tamtym roku swoją premierę miała przecież polska edycja L’Officiel. Vogue wchodzi późno, ale ma szanse być najlepszy zwłaszcza dla miłośników dóbr luksusowych. 

Kolejnym wyzwaniem będzie stworzenie strony internetowej na równie wysokim poziomie. Vogue mimo braku obecności polskiej edycji jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych magazynów o modzie. Niedenthal wydaje się być godną osobą na stanowisko redaktora. Jest człowiekiem z wielkim doświadczeniem i wiedzą. Sekretarzem redakcji ma być Małgorzata Bela. Jest kolejną osobą, która ma duże znajomości choćby wśród stylistów czy fotografów mody. W czasie swej wieloletniej pracy jako modelki nabrała wielu kontaktów, jest ikoną mody. Kasia Kulczyk twierdzi, że polski Vogue będzie miejscem promocji polskich talentów. 14 lat temu, gdy wydano polską edycję Glamour moda luksusowa była w Polsce w powijakach. Od tego czasu wiele się zmieniło.

Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...