sobota, 5 września 2015

PRL and camels? A. Boćkowska, To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL.



Okładka książki To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL

O co chodzi z tymi całymi wielbłądami? Tego dowiecie się z bogato uzupełnionej zdjęciami  - książki Aleksandry Boćkowskiej „To nie są moje wielbłądy? " . Odpowiedź, jak dla mnie była dość zaskakująca. Trochę opowieści o modzie czasów PRL – u  już wydano w Polsce. Spytacie się czym różni się ta opowieść od historii ukazanych przez poprzedników? Barwnością, takim językiem jest to wszystko opisane, że chce się ją czytać już od samego początku i z każdym kolejnym zdaniem jesteśmy ciekawi dalszego ciągu tej historii. Autorka ukazuje postacie, które miały wpływ na polski świat mody, a teraz ich gwiazda nieco przybladła.  Pani Borowska jest zapomniana, krążą plotki na jej temat, stworzyła metodykę o historii ubioru, ale nikt o niej zbyt wiele nic nie wie, mimo jej wielu zasług. Autorka stara się rozmawiać, choćby Jadwigą Grabowską z Mody Polskiej. Jednak wiele ówczesnych projektantów nie chce rozmawiać o tamtych czasach, dla nich to zamknięty okres. To już było, furtka została zamknięta. Można powiedzieć , że w tamtych czasach moda była misją. Żeby dodać kolorów ówczesnej szarzyźnie młodzież robiła wiele rzeczy. Czytała np. Przekrój,  chodziła na ciuch po łakome kaski czy przerabiała ubrania albo ci, którzy mieli dojście - czytali zagraniczne pisma między innymi Elle, które było wtedy biblią mody dla milionów Polek i według tamtych zdjęć szyli sobie ubrania w stylu mody zachodniej u krawcowych. W sklepach nie było nic, trzeba było się mocno nagimnastykować, żeby wyglądać inaczej, ciekawiej. Dzisiaj pośród tylu klonów to też wymaga odwagi, mimo dostępu do wielu dóbr. Przekrój -  to pismo, w którym Barbara Hoff realizowała misję , by Polki zrobiły coś z niczego. Szlagierem było wtedy zaprezentowanie przez nią, jak zrobić z tenisówek - czarne baleriny. Młodzi ludzie zwłaszcza ze szkół artystycznych przyciągali stylem, wyglądali inaczej niż reszta społeczeństwa i przez to byli piętnowani jako odstępstwo od panującej normy. Co ciekawe kiedyś buty były dostępne w tak nieprzystających do stóp rozmiarów, że trudno było coś kupić i  trzeba było brać to co było. Autorkę martwi fakt, że nikt nie pamięta o dorobku mody PRL-u i nigdzie nie przechowuje się ubrań z tamtych czasów. 

sobota, 29 sierpnia 2015

Inspiring book for changes, R. Brett, Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym




Zamieszczam na blogu najważniejsze zdania z książki Reginy Brett „Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym”. Autorka ukazuje nam tu na podstawie prawdziwych historii krótkie felietony. W podsumowaniach do każdej z 50 lekcji zawarto główną myśl rozdziału.
„ Jeśli chcesz przynieść światu wielką zmianę, wykonuj swoje drobne zadania z większą miłością, większą uwagą, większą pasją. Po prostu pokochaj swoją pracę…
"Wszystko się może zdarzyć, wystarczy, że wykorzystasz okazję, które stwarza ci los"- s..22.
"Być może nie poznasz rzeczywistej wartości swoich wysiłków. A może jest jeszcze po prostu za wcześnie, żeby ją ocenić"- s.50.
 "Zamienił pracę w powołanie. Każdy z nas ma taką możliwość. Wszyscy robimy to samo, różnica polega na tym jak to robimy. Kiedy inni czują się przy nas wyjątkowo, sami się tacy stajemy"- s.55
"Dbaj o siebie, bierz sześć oddechów na minutę, odbierz, co twoje, rób sobie chwile wytchnienia przez cały dzień, zorganizuj sobie sesje przyjemności, zrób listę wdzięczności, bądź krótkowzroczna – traktuj Życie jako sprint"- s.68,69.
"Spróbuj wyrobić w sobie nawyk kochania siebie tak samo mocno jak wszystkich pozostałych". - s.70.
"To my musimy odnaleźć w sobie największa światłość i miłość, by stać się cudem. Właśnie tu i właśnie teraz"- s. 81.
"Codziennie rano spójrz w lustro i doceń ten cud, jakim jesteś teraz, a potem zacznij swój dzień i obserwuj efekty" -s. 101.
„ Czasem coś ,co wydaje ci się bezwartościowe i nieważne, może mieć ogromne znaczenie. Nie możesz uszczęśliwić wszystkich ani rozwiązać każdego problemu. Ale możesz uszczęśliwić jedną osobę, i to wystarczy" - s.108.
"Gdy nauczysz się słuchać samego siebie, będziesz zaskoczony tym ,co usłyszysz. Naprawdę nosisz w sobie odpowiedzi. Słuchaj, a odkryjesz, kiedy powiedzieć „tak” i – co jeszcze ważniejsze – kiedy powiedzieć „ nie” -  s.165.
"Twoje miejsce w życiu należy tylko do ciebie. Jeśli próbujesz być kimś innym, poniesiesz porażkę. Świat już ma taką osobę. Teraz potrzebuje ciebie. Ścieżka , którą wytyczysz, może nie mieć sensu dla nikogo oprócz ciebie. I nie musi. Jest wyłącznie twoja.Zacznij nią iść" – s.230.
"Prowadź dziennik i rejestruj swoje myśli. Skup się na tym jak możesz wesprzeć innych. Odwracaj swoja uwagę od uporczywych myśli. .. pod koniec każdego tygodnia spisuj małe sukcesy"…s.274-275.
"Pozwalam sobie przestać przejmować tym wszystkim , czego nie mogę zmienić, wszystkimi projektami, planami i ludźmi , za których nie odpowiadam" - .s.294.
"Nie możesz się poddać, zanim nie zdarzy się cud – być może niejeden "- s. 307.
 Możecie uważać, że blog o modzie to nie miejsce na takie wpisy. Uważam  jednak, że w czasie tak modnego coatchingu, ta inspirująca do zmian w życiu na lepsze, zmian w myśleniu i postrzeganiu świata może wam pomóc w życiu równie dobrze jak super coach. Zamieściłam tu zdania, które według mnie są ważne w tej historii. Zachęcam was do zajrzenia to tej pozycji, bo ten czas nie będzie stracony. Muszę przyznać ,że początkowo podchodziłam nieufnie do tej książki. Myślałam sobie,no tak, kolejny bestseller robiący wodę z mózgu. Na szczeście tak się nie okazało. Ta opowieść skłania do refleksji i daje pozytywnego kopa. 

sobota, 15 sierpnia 2015

Fashion articule : Luxury is opium for masses



Czy luksus może być dostępny dla wszystkich? Już sama nazwa wskazuje,że jest to coś dla wybranych tzw. elity. Ostatnio przeczytałam książkę "Kocham Paryż". Główna bohaterka tej historii Catherine porzuca Nowy York da wymarzonej posady. Jeszcze nie wie, jakie niespodzianki na nią czekają. W domu mody Dior ma się zająć szukaniem i likwidacją handlu podróbkami Diora. Może się wydawać,że ta historia jest wyssana z palca,ale jednak ma ciekawe przesłanie. Bo póki ludzie będą kupować podróbki, to te towary będą dochodowe. Domy mody tracą ogromne pieniądze na fałszywych wyrobach przypominających prawdziwe - falsyfikatów. Ludzie tak dążą do posiadania luksusowych przedmiotów, że nie obchodzi ich, że kupując te produkty pozbawiają pracy miliony ludzi. Ale luksus to opium dla mas. W jednym z odcinków Seksu w wielkim mieście Samantha pragnie kupić super drogą torebkę. Kiedy dowiaduje się ile czasu ma na nią czekać to postanawia kupić ją na bazarze ulicznym. Później widzi na każdym kroku kobiety z takimi samymi podróbkami. Czego uczy ta zmyślona historia? Luksus jest drogi i tylko ludzie z zasobnym portfelem mogą sobie na niego pozwolić, a niektóre kobiety nie chcą czekać na długiej liście oczekujących na torebkę. Przerażające jest to dążenie kobiet do posiadania torebki za wszelką cenę - podróbki, która z daleka świeci nędzną imitacją. Nie na darmo najbardziej kopiowany jest Louis Vuitton. Jego kuferek to klasyka mody. Te torebki kupisz jedynie w sklepie sygnowanym Louis Vuitton. Mimo to widzę wiele kobiet z podróbką,które nie wstydzą się jej nosić może wydaje im się, że to oryginał? O ile w "Kocham Paryż" ukazana jest międzynarodowa mafia podróbek dóbr luksusowych to pokazuje się w niej handel podróbkami na targowiskach. Obecnie, gdy większość ludzi posiada Internet to coraz częściej podróbki są sprzedawane w sieci. Często ludzie nie wiedzą, że kupują podróbki i nie są to bardzo drogie marki. Np. popularne Air Max można kupić w Internecie podrobione. Dlatego w Internecie trzeba zachować czujność i kupować na pewnych stronach. Poza tym ze zdjęcia podanego na stronie może wynikać że to oryginał a możemy dostać podróbkę. Najlepiej zasięgnąć języka u znajomych, gdzie kupują w Internecie. W jednym sklepie w Polsce nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Weszłam do tego sklepu bo zaciekawiła mnie umieszczona na wystawie bluzka z logiem  marki Roberta Kupisza. Z daleka widać,że to podróba. Nie od dziś wiadomo, że jego koszulka z orłem to bardzo podrabiany produkt. Ale koszulka z logiem marki! Nie tylko Robert Kupisz na tym cierpi, ale też jego pracownicy i klienci. Czy wkrótce zaleją nas masowe podróbki ? Na koniec historia prosto z Olsztyna. W domu handlowym Manhattan sprzedawczyni oferowała podróbki rzeczy różnych znanych marek. Jak ta historia się skończyła? Oczywiście rozprawą. Pamiętajcie, za sprzedaż podróbek grozi więzienie. Wielu sprzedawców jest tego nieświadomych. W sieciówkach można kupić produkty, które są inspirowane drogimi markami i nie są to podróbki. Czym innym jest inspiracja,a czym innym imitacja oryginału. Zastanówcie się czy chcecie być złodziejami kupując podróbki. Dla mnie osobiście jest działanie passe, ale wy zadecydujcie sami. Nasuwa mi się na koniec pytanie jak daleka jest droga sieciówki : od inspiracji do imitacji? I czy ta granica się nie zaciera?

niedziela, 26 lipca 2015

Cushy style from Robert Kupisz





I w Olsztynie dziewczyny noszą markowe rzeczy, ale nie obwieszają się wielkim logiem. Tutaj jedna z dziewczyn ma na sobie koszulkę od Kupisza i torebkę Calvina Kleina. Wszystko to podane jest ze smakiem i tworzy luźną casualową stylizację. Druga z dziewczyn ma na sobie spódnicę maxi tak modną w tym sezonie. Z crop topem tworzy zestaw idealny Obie te stylizacje są niewymuszone. Także zostawiam was ze zdjęciami by osłodzić wam brzydką pogodę za oknem.


In Olsztyn you can see girls with things from famous fashion designers, but they don’t have big logo on it. One of girls have t-shirt made by Kupisz polish fashion designer and bag from Calvin Klein. It is served with good taste  and it is casual outfit. The other girl is wearing maxi dress so trendy in this season. With crop top these are ideal clothes. These outfits are cushy.I leave you with these photos to sweeten you bad weather behind the window.

piątek, 24 lipca 2015

Fashion articule, Armani 's celebration, part 1


O Armanim pisano już wiele. Okrągła rocznica działalności jego domu mody - szczęśliwa 25 to doskonały powód, by przybliżyć jego sylwetkę. Co spowodowało, że zaczął projektować ? Jaka była jego droga do sukcesu na międzynarodową skalę ? W swym cyklu artykułów poświęconych historii domu mody Armani - postaram się odpowiedzieć nie tylko na te pytania.

Giorgio urodził się na północy Włoch w  miejscowości Piacenza. Ma dwoje rodzeństwa starszego brata Sergio i młodszą siostrę Rosanna. Armani nie od początku wiązał swoją przyszłość z modą. Początkowo chciał być lekarzem i ratować życie ludzi jak hollywoodzki bohater. Natchnęło go to tego czynu okrucieństwo II wojny światowej. Po trzech latach medycyny na Uniwersytecie w Mediolanie rzucił studia i wstąpił do armii. Szybko uzyskał awans i został przydzielony do szpitala w Weronie. Zajmował się  najgorszymi przypadkami i ten fakt tym bardziej sprawił, że porzucił przyszłą  karierę lekarską. Postanowił iść inna ścieżką, ścieżką mody. Najpierw pracował jako dekorator w mediolańskim sklepie. Później został sprzedawcą w centrum odzieży męskiej. Posiadł tam tak mu później niezbędną przy tworzeniu własnego biznesu wiedzę na temat marketingu modowego. Jak sam twierdzi jest bacznym obserwatorem i bardziej lubi słuchać, jak mówią inni niż samemu ukazywać swoje wnętrze.  W połowie lat 60 Armani rozpoczął pracę jako projektant u Nino Cerruti - projektanta odzieży męskiej. Jego pracowitość nie znała granic, bo poza tą pracą projektował dla co najmniej 10 producentów odzieży jako freelancer..Pracowało mu się tam wyjątkowo dobrze skoro spędził tam następną dekadę. Najważniejszym  momentem w życiu Armaniego było poznanie w 1966 roku Sergio Galeotti. Parę lat później jego przyjaciel tenże Sergio spytał go czy stworzyliby wspólnie dom mody, w którym Armani byłby projektantem. Zarówno pomysłodawcy jak i Armaniemu nie brakowało odwagi by postawić wszystko na jedną kartę i stworzyć jedyny w swoim rodzaju dom mody. Z około 10 tysiącami dolarów stworzyli biznes nazwany Giorgio Armani Spa w 1975 roku i pieniądze przeznaczone na ten cel w części pochodziły ze sprzedaży ich wspólnego auta - Volkswagena. Reszta jest historią.

sobota, 18 lipca 2015

Fashion articules, How to don't be used by seller.




Macie problem, bo chcecie coś kupić i nie jesteście pewne czy w tym wam dobrze. Czasem sama mam taki problem. Kupuje coś, a potem szybko zwracam. Staram  się nie pytać sprzedawcy o radę. Czasem pytam sprzedawcy o zdanie i wychodzę często na tym jak Zabłocki na mydle. Wiadomo sprzedawca chce sprzedać jak najwięcej jednak nie dostrzega tego że źle obsłużony klient może już tam nie wrócić. Jest mało  sklepów ,które mają dobrych sprzedawców, którzy nie wcisną ci kitu. W reszcie jest różnie. Wkurza mnie fakt, że pani jakaś tam  sprzedawczyni wciska mi towar ,w którym wyglądam źle. Jednak ona mówi  jak rewelacyjnie pani wygląda. Jakbym sama była sprzedawcom to nie chciałabym wciskać takiego kitu. Sytuacja nieciekawa - znowu uległam sprzedawcy. Kupuję nowe buty, które wydają mi się trochę za duże, ale pani sprzedawczyni twierdzi, że wyglądam w nich super. Pytam się o rozmiar mniejszy, ale sprzedawczyni twierdzi, że wyglądam w nich rewelacyjnie mimo moich uwag. Żałuję ,że daję się zrobić w konia. Uważajcie, tam gdzie jest zwrot można tak ulegać sprzedawcom, ale to jest straszna rzecz. Według mnie sprzedawca powinien mówić prawdę i nie na siłę wciskać coś, co mi nie pasuje albo jest za duże lub za małe. Sama jakbym działała w tym biznesie to chciałabym, żeby ludzie byli zadowoleni z zakupu, a nie mieli mnie dość.  Coraz częściej widzę jednak , że sprzedawcy robią łaskę i nic nie obchodzi ich potencjalny klient ani jego satysfakcja. Zastanówcie się czy pytać sprzedawcę o rade, osobiście wam to  w części przypadków odradzam.  Zbyt wiele razy się na to nacięłam. Mam dość  i postanawiam od dziś słuchać tylko siebie i jeśli coś mi nie pasuje olać sprzedawcę, nawet jeśli mówi, że mi w tym dobrze. On nie będzie w tym chodził tylko ja. Okazuje się,  że jeśli nie jesteśmy w 100 % pewni kupna jakiegoś towaru - to tego nie kupujmy, nawet jeśli by to było za przysłowiową złotówkę. Najgorsze są wyprzedaże o których wspomniałam w jednym z artykułów. Tam sprzedaje się kit, a ludzie się na to łapią, choć zdarzają się oczywiście perełki, ale trzeba umiejętnie oddzielić ziarno od plew. Muszę przyznać że to jest pole minowe. Kupujcie z głową, możecie się pytać sprzedawców o radę, ale to wy kupujecie, a nie sprzedawca.

sobota, 11 lipca 2015

Czytać czy nie czytać? ,Bądź jak Francuzka, Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas, Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś

To dość przewrotny poradnik napisany przez cztery Francuzki.Ukazuje nam styl francuskiego życia nie tylko w modzie, ale i w różnych inny sferach życia. Zadaje kłam faktowi jakoby Francuzki się ze sobą nie przyjaźniły. Utrzymują one kontakty z koleżankami z dzieciństwa, ze szkoły. Lubią być w grupie. Francuzki nie przejmują się dietą. W stroju panuje u nich umiłowanie klasyki. Mają dużo par jeansów, balerin, ukochany trencz. Francuzki  unikają w zakupach modowych wyraźnego loga. Logowania, czyli zbytnie obnoszenie się z bogactwem jest we Francji w złym guście. Dla Francuzki ważna jest jakość. Woli kupić mniej rzeczy,ale dobrych jakościowo. Paryżanki potrafią i lubią na spotkaniach rozmawiać o kulturze, sztuce. We Francji w piątki chodzi się do teatrów, muzeów( broń boże nie w sobotę). Ten poradnik pokazuje nam co mamy robić by poczuć się jakbyśmy mieszkały we  Francji. W jakich miejscach we Francji powinniśmy jeść, gdzie kupować ubrani i gdzie spać. To spojrzenie na Paryżanki z przymrużeniem oka. Czasami rozbawiające, czasami ironiczne. Bardzo ładnie wydana opowieść ze świetnymi zdjęciami. Francuzki jako matki nie unikają życia towarzyskiego. Nie są typowymi mamuśkami. Nadal wiodą barwne życie. Aby uniknąć monotonii w związku czasem robią sobie wakacje lub jadą w delegacje, by odpocząć od partnera. Niezależność Francuzek jest wpisana w ich charakter. Francuzkami nazywano uznane kobiety które były innego pochodzenia jak choćby Maria Antonina. Francuzki to tez feminizm i jego słynne postacie jak Simone de Beauvoir czy Simone Veil. Francja to Paryż, a reszta to prowincja. Prawdziwe życie toczy się w Paryżu. 

Fashion articule, Lesson of tolerance



Moda może być wykorzystana w słusznej sprawie. Przez to ,że potrafi występować ponad podziałami ma wielką siłę rażenia. Chciałabym wam tu ukazać dwie kampanie. Pierwsza, której inicjatorką jest Omenaa Mensah dotyczy tolerancji. Omenaa namówiła projektanta Tomasza Olejniczaka do stworzenia elementu garderoby, który byłby w pełni utożsamiał się z ideą kampanii. Olejniczak stworzył prosta rzecz w pełni wpisującą się w kampanię. Czarna bluza z napisem tolerance to niby banalny,ale ponadczasowy i ponad narodowościowy przekaz. Poza tym jednym z modeli jest tu czarnoskóry chłopiec, który także doświadczył w Polsce braku tolerancji. Czy Polska faktycznie jest taka tolerancyjna jak się mówi? Niestety nie bardzo,skoro potrzebna nam jest taka akcja.Poza tym Omenaa zaprosiła do udziału w tej kampanii ciekawe osobowości . Cel tej akcji jest w pełni słuszny. Lubię kiedy za modą stoi słuszna idea , a nie chodzi tylko o noszenie pięknych ubrań. Kolejną akcję przygotowały amerykańskie dziennikarki portalu BuzzFeed. Wystylizowały się na Aniołki Victoria’s Secret. Chodziło im o pokazanie prawdziwego piękna i prawdziwych kobiet z krwi i kości. Wpisuje się ona także w szeroki temat tolerancji dla inności i to zarówno pod względem wagi jak i koloru skóry. Ta druga kampania odbiła się dużym echem nie tylko Stanach Zjednoczonych,ale i na całym  świecie. Dwie akcje- kampanie, jedna tylko o zasięgu lokalnym,a druga międzynarodowym. Dlaczego ta druga akcja odniosła większy skutek,a tym samym zasięg globalny ?  Opiera się na kontrowersji pośród wszechobecnego kultu maksymalnie szczupłej sylwetki, nikt przed nimi czegoś podobnego nie robił, pojawia się też element zaskoczenia. Brawo należy się tym kobietom za odwagę, bo przecież nie są profesjonalnymi modelkami. Aniołki Victoria’s Secret są znane na całym świecie. Nawet osoby niezbyt interesujące się modą wiedzą o kogo chodzi - stąd zainteresowanie sprowadzeniem ich do typowych nie retuszowanych rozmiarów. Czy takie kampanie sprawią,że świat mody będzie lepszy,bogatszy i głębszy,zobaczymy.Tak sobie myślę,że zamieszczę tu cykl artykułów o modzie wykorzystywanej w słusznym celu,będącą nie otoczką, ale motorem sprawczym,co wy na to? Warto śledzić takie kampanie ?

niedziela, 5 lipca 2015

Fashion articule, Impossible sale ?






Wyprzedaże kuszą niemożliwością. Rzadkością są na nich trendy z pierwszych stron gazet. Przecież większość markowego towaru sprzedała się przed wyprzedażą. Ale mimo to dla niektórych, choć może wielu z ludzi - zwłaszcza kobiet, ta pokusa jest silniejsza niż pojemność portfela, którą można dowolnie poszerzyć na potrzeby takiej niespotykanie dobrej okazji. Nie dajmy się zwariować i mimo to, że sklepy dają nam ciuchy prawie za darmo w ich rozumieniu, to niestety słuszne jest przysłowie, że w życiu nie ma nic za darmo. Czasem trafia się na ochłapy z wyprzedaży, które ciężko nazwać towarem, bo posiadają uszkodzenia, niestety kupując na tego typu obniżkach trzeba mieć to na uwadze. Większość sklepów chociaż  jeden dzień przed wyprzedażą wiesza, w wyznaczonych miejscach rzeczy na nią przeznaczone. Można się  zorientować, co będzie przecenione, niestety trudno wtedy zobaczyć ceny, ale od czego jest braciszek Internet, gdzie można  je wcześniej podejrzeć. Chciałabym, żeby wszystkie sklepy w Polsce zapewniały nam taką możliwość. W tym  roku postanowiłam na wyprzedaży kupić dużo rzeczy - no i oczywiście się nie udało. Ktoś powie za bardzo wybrzydzasz i nic ci się nie podoba. Oczywiście udało mi się ustrzelić parę okazji, ale było tego niewiele. Jeśli myślicie, że łatwo jest skompletować całą szafę na wyprzedażach, by było tanio i modnie to się grubo mylicie. Jeśli jesteście bardzo szczupłe to może wam się udać, ale ubranie się tam dla osoby powyżej rozmiaru 40, to sztuka. Największy paradoks to fakt , że  latem możemy kupić niektóre cichy na zimę , a zimą na lato. Boje wyprzedażowe nie były dla mnie przyjemne. Namierzyłam się spodni, bluzek i sukienek, byłam wkurzona, że chyba najlepszy towar zgarnęły ranne ptaszki. Tylko ci, którzy udadzą się na samym początku wyprzedaży mogą coś zgarnąć. Pierwszego dnia wyprzedaży rzeczy po godzinie 16 były tak wytrzebione w jednej z sieciówek,  że naprawdę nie było, co kupować. Pojedyncze rzeczy były tylko warte zachodu. Najśmieszniejszy jest fakt, że  polskim obniżkom w sklepach daleko tym na Zachodzie, a ludzie i tak lepią się do tego jak myszy do sera. Najbardziej rozbawił mnie widok w jednej z sieciówek spodni z  białą metką poczerniałą od spodni i boski napis na spodniach, że mogą farbować. Uważam, że wyprzedaże nie są dla jeleni ale jak każda okazja mają plusy i minusy. Przed pójściem  na nie warto się zastanowić czy faktycznie opłaca się tam iść, zrobić rozeznanie : w swojej szafie, w sklepach i dopiero wtedy ruszyć do boju.

sobota, 20 czerwca 2015

Maciej Zień ofiarą czarnego PR-u ?





Czarny PR to potężna broń, która potrafi zniszczyć każdego, a jak wiadomo najłatwiej zniszczyć tego ,który jest na świeczniku i na samym szczycie. Internet to miejsce o szerokim zasięgu, gdzie najszybciej można to wykorzystać. Niefortunne oświadczenie firmy zarządzającej marką modową Macieja Zienia doprowadziło do batalii na portalach społecznościowych. W dzisiejszych czasach można w taki sposób oczernić każdego. Maciej Zień przez to, że był projektantem sław i celebrytów pojawiał się w plotkarskich pismach. Stał się osobą publiczną, której pozornie więcej wolno, a naprawdę musi uważać, jakie robi posunięcia. Byłam w jego flagowym sklepie na słynnej ulicy handlowej na Mokotowskiej i oglądałam jego projekty. Świetnie wykonane, bardziej na gale, czy śluby niż do codziennego noszenia, ale takie ubrania na pewno mają wzięcie w Warszawie, gdzie takich imprez jest wiele. W programie Na językach Ewa Wojciechowska mówiła o tym jak to Zienia zgubił pokaz w kościele. To było kontrowersyjne posunięcie, które nie przysporzyło mu zwolenników, ale go dobiło. Nie pomogła tu suknia, którą Agata Kulesza włożyła na ceremonię wręczenia Oscarów.  Zień szybko odpowiedział na oświadczenie spółki, ale czy wyszło mu to na dobre i oczyściło jego oszkalowane imię ? Myślę, że niesmak pozostał i odpowiedź samego projektanta niewiele tu zmieniła. Czarny PR po pokazie Zienia w kościele też nie zostawił na projektancie suchej nitki. Ale wtedy to on i jego ekipa doprowadziła  sobie do wykreowania  czarnego PR.  Teraz sytuacja jest nieco inna, to Zień jest jakoby ofiarą, a nie wykonawcą czarnego PR – u. A jaka jest prawda ? Na początku, gdy przeczytałam to oświadczenie spółki trzeba dodać niepodpisane , czyli nie do końca wiarygodne, przeżyłam szok. Prężna firma na progu bankructwa i Zień kradnący swoje sukienki ze sklepów to obraz, jakiego nikt nie mógł przewidzieć. Tylko czy to jest prawda ? Zień twierdzi, że to spółka była mu winna pieniądze, a oni z kolei oskarżają go o działanie na niekorzyść spółki. No i kto tu ma racje? Trudno jest tu o daleko idące wnioski, na pewno jest to przestroga dla młodych projektantów. Świat mody i biznesu to dżungla po której trzeba umieć się poruszać. Należy umiejętnie dobierać sobie współpracowników, bo inaczej to kiedyś zemści się przeciwko nam. Moda bez biznesu nie istnieje i to on napędza sprzedaż. Ale to nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za pisma,które zamieszcza np. w Internecie. Czarny PR, którego ofiarą stał się Zień to nie pierwszyzna na polskim gruncie, ale publiczne pranie  rzekomych brudów nie jest etyczne ani kulturalne, lecz chamskie i poniżej pasa.


wtorek, 9 czerwca 2015

Czytać czy nie czytać, Niepowtarzalny styl Coco, K. Karbo, Księga stylu Coco Chanel



Księga stylu Coco Chanel. Jak stać się elegancką kobietą z klasą

O Coco Chanel napisano wiele biografii. Jak napisać książkę, by nie powielać tego co o niej napisano ? Chyba tak się nie da. Ale można okrasić opowieść o Chanel anegdotami i dawką humoru i ironii, która czyni tej opowieści nową jakość. Dobrze się to czyta,a przy tym mały format książki sprawia, że mieści się ona nawet w mniejszej torebce. W moim przypadku ta opowieść wniosła -  no właśnie, mimo tych anegdot niewiele nowych informacji na temat samej Chanel.  Dobrze się czytało  poradnikową część tej książki np. co myślała Coco o kobiecości. A poza tym ciekawe były spostrzeżenia autorki na temat - czy można się ubrać jak z Chanel nie kupując Chanel ? Autorka pokazuje, jak usiłowała kupić żakiet Chanel na portalu aukcyjnym. Właśnie te historie z życia samej autorki i jej patrzenie na modę czynią tą książkę – poradnik ciekawą. Moja wiedza na temat Chanel została dzięki Księdze stylu uporządkowana, ale na szczęście nie w nudny sposób. Dlatego nie jest to typowa biografia. Raczej próba rozwikłania kwestii na czym polegała unikalność i stylowość Coco. 

Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...