O co chodzi z
tymi całymi wielbłądami? Tego dowiecie się z bogato uzupełnionej zdjęciami - książki Aleksandry Boćkowskiej „To nie są moje wielbłądy? " . Odpowiedź, jak dla
mnie była dość zaskakująca. Trochę opowieści o modzie czasów PRL – u już wydano w
Polsce. Spytacie się czym różni się ta opowieść od historii ukazanych przez
poprzedników? Barwnością, takim językiem jest to wszystko opisane, że chce się
ją czytać już od samego początku i z każdym kolejnym zdaniem jesteśmy ciekawi
dalszego ciągu tej historii. Autorka ukazuje postacie, które miały wpływ na
polski świat mody, a teraz ich gwiazda nieco przybladła. Pani Borowska jest
zapomniana, krążą plotki na jej temat, stworzyła metodykę o historii ubioru,
ale nikt o niej zbyt wiele nic nie wie, mimo jej wielu zasług. Autorka stara się rozmawiać, choćby Jadwigą
Grabowską z Mody Polskiej. Jednak wiele ówczesnych projektantów nie chce
rozmawiać o tamtych czasach, dla nich to zamknięty okres. To już było, furtka
została zamknięta. Można powiedzieć , że w tamtych czasach moda była misją. Żeby
dodać kolorów ówczesnej szarzyźnie młodzież robiła wiele rzeczy. Czytała np.
Przekrój, chodziła na ciuch po łakome
kaski czy przerabiała ubrania albo ci, którzy mieli dojście - czytali zagraniczne
pisma między innymi Elle, które było wtedy biblią mody dla milionów Polek i
według tamtych zdjęć szyli sobie ubrania w stylu mody zachodniej u krawcowych. W
sklepach nie było nic, trzeba było się mocno nagimnastykować, żeby wyglądać
inaczej, ciekawiej. Dzisiaj pośród tylu klonów to też wymaga odwagi, mimo dostępu
do wielu dóbr. Przekrój - to pismo, w którym Barbara Hoff realizowała
misję , by Polki zrobiły coś z niczego. Szlagierem było wtedy zaprezentowanie
przez nią, jak zrobić z tenisówek - czarne baleriny. Młodzi ludzie zwłaszcza ze
szkół artystycznych przyciągali stylem, wyglądali inaczej niż reszta
społeczeństwa i przez to byli piętnowani jako odstępstwo od panującej normy. Co ciekawe
kiedyś buty były dostępne w tak nieprzystających do stóp rozmiarów, że trudno
było coś kupić i trzeba było brać to co
było. Autorkę martwi fakt, że nikt nie pamięta o dorobku mody PRL-u i nigdzie
nie przechowuje się ubrań z tamtych czasów.
sobota, 5 września 2015
sobota, 29 sierpnia 2015
Inspiring book for changes, R. Brett, Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym
Zamieszczam na blogu najważniejsze
zdania z książki Reginy Brett „Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe
możliwym”. Autorka ukazuje nam tu na podstawie prawdziwych historii krótkie felietony. W
podsumowaniach do każdej z 50 lekcji zawarto główną myśl rozdziału.
„ Jeśli chcesz przynieść światu
wielką zmianę, wykonuj swoje drobne zadania z większą miłością, większą uwagą,
większą pasją. Po prostu pokochaj swoją pracę…
"Wszystko się może zdarzyć,
wystarczy, że wykorzystasz okazję, które stwarza ci los"- s..22.
"Być może nie poznasz rzeczywistej
wartości swoich wysiłków. A może jest jeszcze po prostu za wcześnie, żeby ją
ocenić"- s.50.
"Dbaj o siebie, bierz sześć oddechów
na minutę, odbierz, co twoje, rób sobie chwile wytchnienia przez cały dzień,
zorganizuj sobie sesje przyjemności, zrób listę wdzięczności, bądź krótkowzroczna
– traktuj Życie jako sprint"- s.68,69.
"Spróbuj wyrobić w sobie nawyk
kochania siebie tak samo mocno jak wszystkich pozostałych". - s.70.
"To my musimy odnaleźć w sobie
największa światłość i miłość, by stać się cudem. Właśnie tu i właśnie teraz"- s.
81.
"Codziennie rano spójrz w lustro i
doceń ten cud, jakim jesteś teraz, a potem zacznij swój dzień i obserwuj
efekty" -s. 101.
„ Czasem coś ,co wydaje ci się
bezwartościowe i nieważne, może mieć ogromne znaczenie. Nie możesz uszczęśliwić
wszystkich ani rozwiązać każdego problemu. Ale możesz uszczęśliwić jedną osobę,
i to wystarczy" - s.108.
"Gdy nauczysz się słuchać samego
siebie, będziesz zaskoczony tym ,co usłyszysz. Naprawdę nosisz w sobie
odpowiedzi. Słuchaj, a odkryjesz, kiedy powiedzieć „tak” i – co jeszcze ważniejsze
– kiedy powiedzieć „ nie” - s.165.
"Twoje miejsce w życiu należy tylko
do ciebie. Jeśli próbujesz być kimś innym, poniesiesz porażkę. Świat już ma
taką osobę. Teraz potrzebuje ciebie. Ścieżka , którą wytyczysz, może nie mieć
sensu dla nikogo oprócz ciebie. I nie musi. Jest wyłącznie twoja.Zacznij nią iść" – s.230.
"Prowadź dziennik i rejestruj swoje
myśli. Skup się na tym jak możesz wesprzeć innych. Odwracaj swoja uwagę od
uporczywych myśli. .. pod koniec każdego tygodnia spisuj małe sukcesy"…s.274-275.
"Pozwalam sobie przestać przejmować
tym wszystkim , czego nie mogę zmienić, wszystkimi projektami, planami i ludźmi
, za których nie odpowiadam" - .s.294.
"Nie możesz się poddać, zanim nie
zdarzy się cud – być może niejeden "- s. 307.
sobota, 15 sierpnia 2015
Fashion articule : Luxury is opium for masses
Czy luksus może być dostępny dla wszystkich? Już
sama nazwa wskazuje,że jest to coś dla wybranych tzw. elity. Ostatnio
przeczytałam książkę "Kocham Paryż". Główna bohaterka tej historii Catherine
porzuca Nowy York da wymarzonej posady. Jeszcze nie wie, jakie niespodzianki na
nią czekają. W domu mody Dior ma się zająć szukaniem i likwidacją handlu podróbkami Diora. Może się wydawać,że ta historia jest wyssana z palca,ale jednak
ma ciekawe przesłanie. Bo póki ludzie będą kupować podróbki, to te towary będą
dochodowe. Domy mody tracą ogromne pieniądze na fałszywych wyrobach
przypominających prawdziwe - falsyfikatów. Ludzie tak dążą do posiadania
luksusowych przedmiotów, że nie obchodzi ich, że kupując te produkty pozbawiają
pracy miliony ludzi. Ale luksus to opium dla mas. W jednym z odcinków Seksu w
wielkim mieście Samantha pragnie kupić super drogą torebkę. Kiedy dowiaduje się
ile czasu ma na nią czekać to postanawia kupić ją na bazarze ulicznym. Później
widzi na każdym kroku kobiety z takimi samymi podróbkami. Czego uczy ta
zmyślona historia? Luksus jest drogi i tylko ludzie z zasobnym portfelem mogą
sobie na niego pozwolić, a niektóre kobiety nie chcą czekać na długiej liście oczekujących na torebkę. Przerażające jest to dążenie kobiet do posiadania
torebki za wszelką cenę - podróbki, która z daleka świeci nędzną imitacją. Nie na darmo
najbardziej kopiowany jest Louis Vuitton. Jego kuferek to klasyka mody. Te
torebki kupisz jedynie w sklepie sygnowanym Louis Vuitton. Mimo to widzę wiele
kobiet z podróbką,które nie wstydzą się jej nosić może wydaje im się, że to
oryginał? O ile w "Kocham Paryż" ukazana jest międzynarodowa mafia podróbek dóbr
luksusowych to pokazuje się w niej handel podróbkami na targowiskach. Obecnie, gdy większość ludzi posiada Internet to coraz częściej podróbki są sprzedawane w
sieci. Często ludzie nie wiedzą, że kupują podróbki i nie są to bardzo drogie
marki. Np. popularne Air Max można kupić w Internecie podrobione. Dlatego w
Internecie trzeba zachować czujność i kupować na pewnych stronach. Poza tym ze
zdjęcia podanego na stronie może wynikać że to oryginał a możemy dostać
podróbkę. Najlepiej zasięgnąć języka u znajomych, gdzie kupują w Internecie. W
jednym sklepie w Polsce nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Weszłam do tego
sklepu bo zaciekawiła mnie umieszczona na wystawie bluzka z logiem marki Roberta Kupisza. Z daleka widać,że to
podróba. Nie od dziś wiadomo, że jego koszulka z orłem to bardzo podrabiany
produkt. Ale koszulka z logiem marki! Nie tylko Robert Kupisz na tym cierpi, ale
też jego pracownicy i klienci. Czy wkrótce zaleją nas masowe podróbki ? Na
koniec historia prosto z Olsztyna. W domu handlowym Manhattan sprzedawczyni
oferowała podróbki rzeczy różnych znanych marek. Jak ta historia się skończyła?
Oczywiście rozprawą. Pamiętajcie, za sprzedaż podróbek grozi więzienie. Wielu
sprzedawców jest tego nieświadomych. W sieciówkach można kupić produkty, które
są inspirowane drogimi markami i nie są to podróbki. Czym innym jest inspiracja,a czym innym imitacja oryginału. Zastanówcie się czy chcecie być złodziejami kupując podróbki. Dla mnie osobiście jest działanie passe, ale wy zadecydujcie sami. Nasuwa mi się na koniec pytanie jak daleka jest droga sieciówki : od inspiracji do imitacji? I czy ta granica się nie zaciera?
niedziela, 26 lipca 2015
Cushy style from Robert Kupisz
I w Olsztynie dziewczyny noszą markowe rzeczy, ale nie
obwieszają się wielkim logiem. Tutaj jedna z dziewczyn ma na sobie koszulkę od
Kupisza i torebkę Calvina Kleina. Wszystko to podane jest ze smakiem i tworzy
luźną casualową stylizację. Druga z dziewczyn ma na sobie spódnicę maxi tak
modną w tym sezonie. Z crop topem tworzy zestaw idealny Obie te stylizacje są
niewymuszone. Także zostawiam was ze zdjęciami by osłodzić wam brzydką pogodę
za oknem.
In Olsztyn you can see girls
with things from famous fashion designers, but they don’t have big logo on it. One
of girls have t-shirt made by Kupisz polish fashion designer and bag from
Calvin Klein. It is served with good taste
and it is casual outfit. The other girl is wearing maxi dress so trendy
in this season. With crop top these are ideal clothes. These outfits are cushy.I
leave you with these photos to sweeten you bad weather behind the window.
piątek, 24 lipca 2015
Fashion articule, Armani 's celebration, part 1
O Armanim pisano
już wiele. Okrągła rocznica działalności jego domu mody - szczęśliwa 25 to
doskonały powód, by przybliżyć jego sylwetkę. Co spowodowało, że zaczął
projektować ? Jaka była jego droga do sukcesu na międzynarodową skalę ? W swym
cyklu artykułów poświęconych historii domu mody Armani - postaram się
odpowiedzieć nie tylko na te pytania.
Giorgio urodził
się na północy Włoch w miejscowości Piacenza. Ma dwoje rodzeństwa starszego
brata Sergio i młodszą siostrę Rosanna. Armani nie od początku wiązał swoją
przyszłość z modą. Początkowo chciał być lekarzem i ratować życie ludzi jak
hollywoodzki bohater. Natchnęło go to tego czynu okrucieństwo II wojny
światowej. Po trzech latach medycyny na Uniwersytecie w Mediolanie rzucił
studia i wstąpił do armii. Szybko uzyskał awans i został przydzielony do
szpitala w Weronie. Zajmował się najgorszymi
przypadkami i ten fakt tym bardziej sprawił, że porzucił przyszłą karierę lekarską. Postanowił iść inna ścieżką,
ścieżką mody. Najpierw pracował jako dekorator w mediolańskim sklepie.
Później został sprzedawcą w centrum odzieży męskiej. Posiadł tam tak mu później
niezbędną przy tworzeniu własnego biznesu wiedzę na temat marketingu modowego.
Jak sam twierdzi jest bacznym obserwatorem i bardziej lubi słuchać, jak mówią
inni niż samemu ukazywać swoje wnętrze. W
połowie lat 60 Armani rozpoczął pracę jako projektant u Nino Cerruti - projektanta
odzieży męskiej. Jego pracowitość nie znała granic, bo poza tą pracą projektował
dla co najmniej 10 producentów odzieży jako freelancer..Pracowało mu się tam wyjątkowo
dobrze skoro spędził tam następną dekadę. Najważniejszym momentem w życiu Armaniego było poznanie w
1966 roku Sergio Galeotti. Parę lat później jego przyjaciel tenże Sergio spytał
go czy stworzyliby wspólnie dom mody, w którym Armani byłby projektantem.
Zarówno pomysłodawcy jak i Armaniemu nie brakowało odwagi by postawić wszystko
na jedną kartę i stworzyć jedyny w swoim rodzaju dom mody. Z około 10 tysiącami
dolarów stworzyli biznes nazwany Giorgio Armani Spa w 1975 roku i pieniądze
przeznaczone na ten cel w części pochodziły ze sprzedaży ich wspólnego auta - Volkswagena.
Reszta jest historią.
sobota, 18 lipca 2015
Fashion articules, How to don't be used by seller.
Macie problem,
bo chcecie coś kupić i nie jesteście pewne czy w tym wam dobrze. Czasem sama
mam taki problem. Kupuje coś, a potem szybko zwracam. Staram się nie pytać sprzedawcy o radę. Czasem pytam
sprzedawcy o zdanie i wychodzę często na tym jak Zabłocki na mydle. Wiadomo
sprzedawca chce sprzedać jak najwięcej jednak nie dostrzega tego że źle
obsłużony klient może już tam nie wrócić. Jest mało sklepów ,które mają dobrych sprzedawców,
którzy nie wcisną ci kitu. W reszcie jest różnie. Wkurza mnie fakt, że pani jakaś
tam sprzedawczyni wciska mi towar ,w którym
wyglądam źle. Jednak ona mówi jak rewelacyjnie pani wygląda. Jakbym sama była
sprzedawcom to nie chciałabym wciskać takiego kitu. Sytuacja nieciekawa - znowu
uległam sprzedawcy. Kupuję nowe buty, które wydają mi się trochę za duże, ale pani
sprzedawczyni twierdzi, że wyglądam w nich super. Pytam się o rozmiar mniejszy,
ale sprzedawczyni twierdzi, że wyglądam w nich rewelacyjnie mimo moich uwag. Żałuję
,że daję się zrobić w konia. Uważajcie, tam gdzie jest zwrot można tak ulegać
sprzedawcom, ale to jest straszna rzecz. Według mnie sprzedawca powinien mówić
prawdę i nie na siłę wciskać coś, co mi nie pasuje albo jest za duże lub za małe. Sama jakbym działała w tym
biznesie to chciałabym, żeby ludzie byli zadowoleni z zakupu, a nie mieli mnie
dość. Coraz częściej widzę jednak , że
sprzedawcy robią łaskę i nic nie obchodzi ich potencjalny klient ani jego
satysfakcja. Zastanówcie się czy pytać sprzedawcę o rade, osobiście wam to w części przypadków odradzam. Zbyt wiele razy się na to nacięłam.
Mam dość i postanawiam od dziś słuchać
tylko siebie i jeśli coś mi nie pasuje olać sprzedawcę, nawet jeśli mówi, że mi
w tym dobrze. On nie będzie w tym chodził tylko ja. Okazuje się, że jeśli nie
jesteśmy w 100 % pewni kupna jakiegoś towaru - to tego nie kupujmy, nawet jeśli
by to było za przysłowiową złotówkę. Najgorsze są wyprzedaże o których
wspomniałam w jednym z artykułów. Tam sprzedaje się kit, a ludzie się na to
łapią, choć zdarzają się oczywiście perełki, ale trzeba umiejętnie oddzielić
ziarno od plew. Muszę przyznać że to jest pole minowe. Kupujcie z głową,
możecie się pytać sprzedawców o radę, ale to wy kupujecie, a nie sprzedawca.
sobota, 11 lipca 2015
Czytać czy nie czytać? ,Bądź jak Francuzka, Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas, Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś
To dość
przewrotny poradnik napisany przez cztery Francuzki.Ukazuje nam styl francuskiego życia nie tylko w modzie, ale
i w różnych inny sferach życia. Zadaje kłam faktowi jakoby Francuzki się ze
sobą nie przyjaźniły. Utrzymują one kontakty z koleżankami z dzieciństwa, ze
szkoły. Lubią być w grupie. Francuzki nie przejmują się dietą. W stroju panuje
u nich umiłowanie klasyki. Mają dużo par jeansów, balerin, ukochany trencz.
Francuzki unikają w zakupach modowych
wyraźnego loga. Logowania, czyli zbytnie obnoszenie się z bogactwem jest we Francji
w złym guście. Dla Francuzki ważna jest jakość. Woli kupić mniej rzeczy,ale
dobrych jakościowo. Paryżanki potrafią i lubią na spotkaniach rozmawiać o
kulturze, sztuce. We Francji w piątki chodzi się do teatrów, muzeów( broń boże
nie w sobotę). Ten poradnik pokazuje nam co mamy robić by poczuć się jakbyśmy
mieszkały we Francji. W jakich miejscach
we Francji powinniśmy jeść, gdzie kupować ubrani i gdzie spać. To spojrzenie na
Paryżanki z przymrużeniem oka. Czasami rozbawiające, czasami ironiczne. Bardzo
ładnie wydana opowieść ze świetnymi zdjęciami. Francuzki jako matki nie unikają
życia towarzyskiego. Nie są typowymi mamuśkami. Nadal wiodą barwne życie. Aby
uniknąć monotonii w związku czasem robią sobie wakacje lub jadą w delegacje, by
odpocząć od partnera. Niezależność Francuzek jest wpisana w ich charakter.
Francuzkami nazywano uznane kobiety które były innego pochodzenia jak choćby
Maria Antonina. Francuzki to tez feminizm i jego słynne postacie jak Simone de
Beauvoir czy Simone Veil. Francja to Paryż, a reszta to prowincja. Prawdziwe
życie toczy się w Paryżu.
Fashion articule, Lesson of tolerance
Moda może być
wykorzystana w słusznej sprawie. Przez to ,że potrafi występować ponad
podziałami ma wielką siłę rażenia. Chciałabym wam tu ukazać dwie kampanie.
Pierwsza, której inicjatorką jest Omenaa Mensah dotyczy tolerancji. Omenaa namówiła projektanta Tomasza Olejniczaka do stworzenia elementu garderoby,
który byłby w pełni utożsamiał się z ideą kampanii. Olejniczak stworzył prosta rzecz w pełni wpisującą się w kampanię. Czarna bluza z napisem tolerance to
niby banalny,ale ponadczasowy i ponad narodowościowy przekaz. Poza tym jednym z modeli jest tu czarnoskóry chłopiec, który także doświadczył w Polsce braku tolerancji. Czy Polska
faktycznie jest taka tolerancyjna jak się mówi? Niestety nie bardzo,skoro
potrzebna nam jest taka akcja.Poza tym Omenaa zaprosiła do udziału w tej kampanii ciekawe osobowości . Cel tej akcji jest w pełni słuszny. Lubię kiedy za modą stoi słuszna idea , a nie
chodzi tylko o noszenie pięknych ubrań. Kolejną akcję przygotowały amerykańskie
dziennikarki portalu BuzzFeed. Wystylizowały się na Aniołki Victoria’s Secret. Chodziło im o
pokazanie prawdziwego piękna i prawdziwych kobiet z krwi i kości. Wpisuje się
ona także w szeroki temat tolerancji dla inności i to zarówno pod względem wagi
jak i koloru skóry. Ta druga kampania odbiła się dużym echem nie tylko Stanach
Zjednoczonych,ale i na całym świecie.
Dwie akcje- kampanie, jedna tylko o zasięgu lokalnym,a druga międzynarodowym.
Dlaczego ta druga akcja odniosła większy skutek,a tym samym zasięg globalny ? Opiera się na kontrowersji pośród wszechobecnego kultu maksymalnie szczupłej sylwetki, nikt przed nimi czegoś podobnego nie robił, pojawia
się też element zaskoczenia. Brawo należy się tym kobietom za odwagę, bo
przecież nie są profesjonalnymi modelkami. Aniołki Victoria’s Secret są znane
na całym świecie. Nawet osoby niezbyt interesujące się modą wiedzą o kogo
chodzi - stąd zainteresowanie sprowadzeniem ich do typowych nie retuszowanych
rozmiarów. Czy takie kampanie sprawią,że świat mody będzie lepszy,bogatszy i
głębszy,zobaczymy.Tak sobie myślę,że zamieszczę tu cykl artykułów o modzie
wykorzystywanej w słusznym celu,będącą nie otoczką, ale motorem sprawczym,co wy
na to? Warto śledzić takie kampanie ?
niedziela, 5 lipca 2015
Fashion articule, Impossible sale ?
Wyprzedaże kuszą
niemożliwością. Rzadkością są na nich trendy z pierwszych stron gazet. Przecież
większość markowego towaru sprzedała się przed wyprzedażą. Ale mimo to dla
niektórych, choć może wielu z ludzi - zwłaszcza kobiet, ta pokusa jest
silniejsza niż pojemność portfela, którą można dowolnie poszerzyć na potrzeby
takiej niespotykanie dobrej okazji. Nie dajmy się zwariować i mimo to, że
sklepy dają nam ciuchy prawie za darmo w ich rozumieniu, to niestety słuszne
jest przysłowie, że w życiu nie ma nic za darmo. Czasem trafia się na ochłapy z
wyprzedaży, które ciężko nazwać towarem, bo posiadają uszkodzenia, niestety
kupując na tego typu obniżkach trzeba mieć to na uwadze. Większość sklepów
chociaż jeden dzień przed wyprzedażą wiesza, w wyznaczonych miejscach rzeczy na nią przeznaczone. Można się zorientować, co będzie przecenione, niestety trudno wtedy zobaczyć ceny, ale od
czego jest braciszek Internet, gdzie można je wcześniej podejrzeć. Chciałabym, żeby
wszystkie sklepy w Polsce zapewniały nam taką możliwość. W tym roku postanowiłam na wyprzedaży kupić dużo
rzeczy - no i oczywiście się nie udało. Ktoś powie za bardzo wybrzydzasz i nic
ci się nie podoba. Oczywiście udało mi się ustrzelić parę okazji, ale było tego
niewiele. Jeśli myślicie, że łatwo jest skompletować całą szafę na wyprzedażach,
by było tanio i modnie to się grubo mylicie. Jeśli jesteście bardzo szczupłe to
może wam się udać, ale ubranie się tam dla osoby powyżej rozmiaru 40, to sztuka. Największy paradoks to fakt , że latem możemy kupić niektóre cichy na zimę , a zimą na lato. Boje wyprzedażowe
nie były dla mnie przyjemne. Namierzyłam się spodni, bluzek i sukienek, byłam
wkurzona, że chyba najlepszy towar zgarnęły ranne ptaszki. Tylko ci, którzy udadzą
się na samym początku wyprzedaży mogą coś zgarnąć. Pierwszego dnia wyprzedaży
rzeczy po godzinie 16 były tak wytrzebione w jednej z sieciówek, że naprawdę nie było, co kupować. Pojedyncze
rzeczy były tylko warte zachodu. Najśmieszniejszy jest fakt, że polskim
obniżkom w sklepach daleko tym na Zachodzie, a ludzie i tak lepią się do tego
jak myszy do sera. Najbardziej rozbawił mnie widok w jednej z sieciówek spodni
z białą metką poczerniałą od spodni i
boski napis na spodniach, że mogą farbować. Uważam, że wyprzedaże nie są dla
jeleni ale jak każda okazja mają plusy i minusy. Przed pójściem na nie warto się zastanowić czy faktycznie
opłaca się tam iść, zrobić rozeznanie : w swojej szafie, w sklepach i dopiero wtedy ruszyć do boju.
sobota, 20 czerwca 2015
Maciej Zień ofiarą czarnego PR-u ?
Czarny PR to
potężna broń, która potrafi zniszczyć każdego, a jak wiadomo najłatwiej
zniszczyć tego ,który jest na świeczniku i na samym szczycie. Internet to miejsce
o szerokim zasięgu, gdzie najszybciej można to wykorzystać. Niefortunne
oświadczenie firmy zarządzającej marką modową Macieja Zienia doprowadziło do
batalii na portalach społecznościowych. W dzisiejszych czasach można w taki
sposób oczernić każdego. Maciej Zień przez to, że był projektantem sław i
celebrytów pojawiał się w plotkarskich pismach. Stał się osobą publiczną,
której pozornie więcej wolno, a naprawdę musi uważać, jakie robi posunięcia.
Byłam w jego flagowym sklepie na słynnej ulicy handlowej na Mokotowskiej i
oglądałam jego projekty. Świetnie wykonane, bardziej na gale, czy śluby niż do
codziennego noszenia, ale takie ubrania na pewno mają wzięcie w Warszawie, gdzie
takich imprez jest wiele. W programie Na językach Ewa Wojciechowska mówiła o
tym jak to Zienia zgubił pokaz w kościele. To było kontrowersyjne posunięcie,
które nie przysporzyło mu zwolenników, ale go dobiło. Nie pomogła tu suknia,
którą Agata Kulesza włożyła na ceremonię wręczenia Oscarów. Zień szybko odpowiedział na oświadczenie
spółki, ale czy wyszło mu to na dobre i oczyściło jego oszkalowane imię ? Myślę,
że niesmak pozostał i odpowiedź samego projektanta niewiele tu zmieniła. Czarny
PR po pokazie Zienia w kościele też nie zostawił na projektancie suchej nitki. Ale
wtedy to on i jego ekipa doprowadziła sobie do wykreowania czarnego PR. Teraz sytuacja jest
nieco inna, to Zień jest jakoby ofiarą, a nie wykonawcą czarnego PR – u. A jaka
jest prawda ? Na początku, gdy przeczytałam to oświadczenie spółki trzeba dodać niepodpisane
, czyli nie do końca wiarygodne, przeżyłam szok. Prężna firma na progu
bankructwa i Zień kradnący swoje sukienki ze sklepów to obraz, jakiego nikt nie
mógł przewidzieć. Tylko czy to jest prawda ? Zień twierdzi, że to spółka była mu
winna pieniądze, a oni z kolei oskarżają go o działanie na niekorzyść spółki.
No i kto tu ma racje? Trudno jest tu o daleko idące wnioski, na pewno jest to
przestroga dla młodych projektantów. Świat mody i biznesu to dżungla po której
trzeba umieć się poruszać. Należy umiejętnie dobierać sobie współpracowników,
bo inaczej to kiedyś zemści się przeciwko nam. Moda bez biznesu nie istnieje i
to on napędza sprzedaż. Ale to nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za pisma,które zamieszcza np. w Internecie. Czarny PR, którego ofiarą stał się Zień to nie pierwszyzna na polskim gruncie, ale publiczne pranie rzekomych brudów nie jest etyczne ani kulturalne, lecz chamskie i poniżej pasa.
wtorek, 9 czerwca 2015
Czytać czy nie czytać, Niepowtarzalny styl Coco, K. Karbo, Księga stylu Coco Chanel
O Coco Chanel
napisano wiele biografii. Jak napisać książkę, by nie powielać tego co o niej napisano ? Chyba tak się nie da. Ale można okrasić opowieść o Chanel anegdotami
i dawką humoru i ironii, która czyni tej opowieści nową jakość. Dobrze się to
czyta,a przy tym mały format książki sprawia, że mieści się ona nawet w
mniejszej torebce. W moim przypadku ta opowieść wniosła - no właśnie, mimo tych
anegdot niewiele nowych informacji na temat samej Chanel. Dobrze się czytało poradnikową część tej książki np.
co myślała Coco o kobiecości. A poza tym ciekawe były spostrzeżenia autorki na temat - czy
można się ubrać jak z Chanel nie kupując Chanel ? Autorka pokazuje, jak usiłowała
kupić żakiet Chanel na portalu aukcyjnym. Właśnie te historie z życia samej
autorki i jej patrzenie na modę czynią tą książkę – poradnik ciekawą. Moja
wiedza na temat Chanel została dzięki Księdze stylu uporządkowana, ale na
szczęście nie w nudny sposób. Dlatego nie jest to typowa biografia. Raczej
próba rozwikłania kwestii na czym polegała unikalność i stylowość Coco.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Vinted high prices?
Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...
-
Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...
-
Najlepsza strategia na zakupy u części mężczyzn to kupowanie nowych ubrań tylko wtedy, gdy stare ubrania nie nadają się już do noszeni...