środa, 13 stycznia 2021

Pay to robots?

 

Czy niedługo ludzie nie będą potrzebni? Czy zastąpią nas maszyny i roboty?

 Coraz większa ilość sklepów ma kasy samoobsługowe. W Rossmanie wcześniej nie było takich kas tylko dwie kasy obsługowe. W Hebe na razie na szczęście nie ma takich kas samoobsługowych.

Pytanie nasuwa się jedno. Po co mam iść do sklepu skoro mam się sam obsłużyć? No właśnie. O ile zakupy spożywcze jeszcze ludzie będą wykonywali stacjonarnie to z zakupami kosmetycznymi możemy przejść do Internetu.

Niedawno w jednym spożywczaku jeden klient pytał : dlaczego nie ma macie kas samoobsługowych? Może dla niektórych to ułatwienie, bo nie muszą stać w kolejce, ale za to stoją w kolejce do kasy samoobsługowej, bo większość osób nie umie z nich korzystać. I to jest paradoks.

Sklepy te typu drogerie czy spożywcze są cały czas otwarte w czasie pandemii a mimo to oszczędzają na pracownikach. Po co ma być druga kasjerka, obsłużcie się sami. To po co są sklepy stacjonarne? No właśnie. Ciekawe, że w sklepach, które są zamknięte typu odzieżowe i obuwnicze nikt nie myśli o stworzeniu kas samoobsługowych.

Dlaczego o tym piszę? By pokazać, że nie każdy chcę kasować sobie sam produkty i idziemy do sklepu by być obsłużeni, a nie sami się obsługiwać. Czasami okazuje się, że niektóre sklepy likwidują z czasem kasy samoobsługowe, bo klienci wolą zwykłe. Widzę, że świat zmierza w złą stronę, nadmiernego ograniczenia kosztów.

poniedziałek, 11 stycznia 2021

What do you mean by luxury?

 



Czy potrzebna mi jest it bag? W dobie pandemii możliwości finansowe wielu z nas się uszczupliły  i dużo osób przestało się obnosić z widocznym logiem. Czyżby moda na świecące po oczach logo przeminęła? Szczerze mówiąc jakbym miała kupić torebkę to zamiast tych modnych za miliony monet wolałabym pochodzącą z etycznej produkcji i polską albo vintage.

Czy oszczędzanie cały rok na wymarzoną torebkę jest dobre? Nie mnie oceniać. I nie oceniam tego zakupu za inwestycję, bo nie kupuję torebki aby ją później sprzedać, a córki nie mam, więc komu niby miałabym ją przekazać?

Coraz bardziej w tym czasie COVIDU widzę, że od super designerskich torebek są ważniejsze doświadczenia, przeżycia duchowe, kulturalne, wyjazdy. Takie rzeczy, jak choćby torebka, mają o wiele mniejsze znaczenie.

Pamiętam,  że kiedyś też chciałam mieć jakąś słynną torebkę. Minęło mi po przeczytaniu książki „Luksus. Dlaczego stracił blask?”. Właśnie w tej historii opisane są metody produkcji towarów luksusowych. Większość z nich w tym torebek wytwarza się w Chinach i dodaje tylko jakieś elementy np. z Włoch. Torebka Chanel vintage ma większą wartość niż jej nowy odpowiednik.

Uważam, że warto poświecić więcej pieniędzy na coś co się regularnie używa. Ale uważam, że nie trzeba zarzynać się dla jednej torebki, która opatrzyła się na Ista. Dużo ludzi aspiruje do pewnego trybu życia i chcą uchodzić za kogoś kim nie są. Nieco to sztuczne, a ta pozorna fasada na kruchych nogach kiedyś runie.

Jeśli stać cię na markową torebkę i chcesz ją mieć to ją kup. Ale zbieranie cały rok albo dłużej na torebkę, której nie ma gdzie nosić lub z wymuszonej potrzeby mija się z celem. Jeśli ta potrzeba wypływa z twojego serca - to możesz za nią iść, jeśli nie- to nie podążaj za nią .

czwartek, 7 stycznia 2021

Year 2020 is good to be gone.

 





Rok 2020 był ciężki, wielu z nas kopnął w tyłek. Pandemia i lockdown to słowa przewijające się przez cały 2020 rok .

 Świat mody podobnie jak wiele innych branż musiał zwolnić. Zwrócono baczniejszą uwagę na etyczną produkcję, ale czy nie używano jej jako modnego hasła? Świadomość przeciętnego Kowalskiego w tej sprawie się nie zmieniła.   Sieciówki nie płaciły za dostawy ubrań już uszytych przez pracowników Trzeciego Świata, zrezygnowały z tych dostaw. Ci pracownicy nie mieli należytej opieki zdrowotnej podczas pandemii ani godnej pensji.

 

 Życie kulturalne, społeczne, zawodowe przeniosło się do sieci i komputera. W marcu większość z nas znalazła się w domu. Ten czas można było wykorzystać do własnego rozwoju i wzrostu kompetencji albo tylko się lenić. Her Impact świetna platforma dla kobiet, które chcą się rozwijać towarzyszy mi od początku pandemii. W minionym 2020 odbyłam wiele kursów online modowych. Na pewno ten rok był sprawdzianem dla wielu relacji i tych partnerskich, rodzinnych i tych przyjacielskich.

 Mimo że sieciówki produkują mniej ubrań to i tak za dużo. LPP zapłaciło swoim kontrahentom za dostawy mimo że inni tego nie zrobili. Pamiętacie Rana Plaza? Może LPP odrobiło jakąś lekcję.

 Coraz więcej osób kupuje rzeczy z drugiej ręki, zarówno z second handów jak też vintage shopów i ten rynek ma się bardzo rozwijać. I online i stacjonarnie. Wiele sklepów odzieżowych przeżywało kryzys. Avalonia i Safripsti sklepy z odzieżą vintage przestały istnieć stacjonarnie. Safripsti istniało długi czas w Warszawie i przeniosło się do sieci i to samo chce zrobić właściciel Avaloni. Ale powstają nowe sklepy i z odzieżą vintage i dodatkami do domu.

W którą stronę pójdzie rok 2021? Mam nadzieję, że docenimy bardziej to co mamy i ludzi, którzy nas otaczają. I że mimo szumu informacyjnego zachowamy zdrowy rozsądek.


czwartek, 17 grudnia 2020

Women can't get old

 


Jakże trywialna i groteskowa jest nasza rzeczywistość. Od kobiet wymaga się więcej i to praktycznie na wszystkich polach. W życiu zawodowym i prywatnym.  Kobieta ma pięknie wyglądać, a mężczyzna tylko schludnie. Najgorzej jest w przypadku starzenia. To na kobietach wymusza się by wiecznie młodo wyglądały. Mężczyźnie ze zmarszczkami jest do twarzy. Czy nie widzicie tu ironii? Kobieta nie może się starzeć, a facet, który się starzeje jest jeszcze bardziej interesujący. 

To kobiety kupują tony kosmetyków by wyglądać młodo. Podczas, gdy mężczyźnie wystarczą może 2 lub 3 maksymalnie. Właśnie ta presja odnośnie starzenia jest straszna. Dlatego kobiety boją się tego procesu. Znane kobiety robią sobie regularnie operacje plastyczne by wyglądać młodo. Powiedzmy sobie szczerze starość kobiety nie jest w cenie. Kobieta dojrzalsza z widocznymi zmarszczkami jest dla facetów niewidzialna. Starsi panowie forsiaści biorą sobie młode dziewczyny. 

Chciałabym żeby w mediach pojawił się przekaz, że starość kobiet jest jak starość mężczyzn czymś naturalnym czego nie musimy się wstydzić. Że te zmarszczki ukształtowało całe doświadczenie na drodze kobiety i są one sexy. Kobieta dojrzała wie czego chce i ma za sobą bogate doświadczenie życiowe i jest interesująca cały czas. Chciałabym by nastał czas kobiet i by starość kobiet nie była passe. Przecież przemijanie to stała część życia. To jest nieustający cykl narodzin i śmierci. Kobieta dojrzała – nie powinna się wstydzić tego ile ma zmarszczek tylko dumnie z głową uniesioną do góry iść przed siebie.

czwartek, 3 grudnia 2020

Ania Lewandowska- Elle faux pas.

 


Magazyny modowe w Polsce przechodzą kryzys. Zwolniono ileś osób, a reszcie zmniejszono płace. Czyli nie jest za kolorowo. Już źle było przed pandemią. Z rynku polskiego zniknęły: Harpers Baazar, Joy, InStyle. Kto będzie następny? Polacy robią bardzo zachowawcze okładki pism podczas pandemii, które nijak się mają do widzianej za oknem rzeczywistości. Generacja Z , wszystko czego potrzebuje wyszukuje w Internecie lub na social mediach. Wielu ludzi straciło pracę i magazyn drukowany nie jest dla nich produktem pierwszej potrzeby. Ale tych co kupowali te pisma zdążyły  do siebie zrazić. Z powodów następujących: mało treści i ich powielanie, mało inwencji twórczej. Same okładki pism nie zachęcają do kupna i nie dają do myślenia.

 Okładka styczniowego numeru Elle polskiego sprawiła, że już więcej nie kupię tego magazynu, no chyba że znacząco zmieni się na korzyść. Powiedzcie mi co ma wspólnego Ania Lewandowska z siłą kobiet? Nasuwa się jedno słowo nic. Żona sławnego męża, która prowadzi swój biznes zachowawczo i w żaden sposób nie opowiedziała się po stronie innych kobiet. Jej zależy tylko na pieniądzach, a nie dobru kobiet.

 I co z tego że w magazynie są zdaniem redaktor naczelnej Elle Marty Drożdż kobiety, które wspierają  inne przedstawicielki tej samej płci. Mleko się przelało. Cała góra, która kieruje wydawnictwem i skłoniła prawdopodobnie pismo do takiej okładki jest zachowawcza i zaściankowa. Dopóki tacy ludzie będą mieć wpływ na zawartość magazynów to nic się nie zmieni. Żeby było śmieszniej to stylistka Magda Jagnicka na swoim Instagramie zwróciła uwagę, że okładka z Anią z tym samym tytułem pojawiła się już kiedyś, ale w innej gazecie. Faux pas.

 Potrzebujemy nowej jakości w Polsce w pisaniu o modzie, tworzeniu pism dla ludzi a nie dla wyimaginowanych odbiorców. Wielość zjawisk ma wpływ na modę. Czekam na rewolucję, ale nie wiem kiedy ona nastąpi.

czwartek, 26 listopada 2020

The Odder Side where is real Diana?

 


The Odder Side zaprojektowało kolekcję inspirowaną księżną Dianą. Ten pomysł jest bardzo na czasie, bo niedawno na Netfliksie pojawił się nowy sezon The Crown o księżnej Dianie. Podobieństwo Mariety Żukowskiej starano się podkreślić fryzurą. Ogólnie ta sesja jest cukierkowa i banalna. Nie ukazuje prawdy o Dianie, a jakiś chodzący ideał. Ale może uśmiechnięta księżna lepiej się sprzedaje. 

Proste swetry, nic specjalnego nie ma w tej mini kolekcji. Ani nic innego od tego, co tworzą na co dzień projektantki marki. Ale swetry mają coś w sobie – wysokie ceny, no niezupełnie,kolekcja jest tylko do promocji marki, a nie sprzedaży. W końcu nosiła podobne księżna, a za to się płaci. no i to kolekcja kapsułowa więc będzie pasować do wszystkiego. Po co tworzyć kolekcję, która nie trafi do sprzedaży? By zrobić szum wokół marki, no i to się udało. A pisząc o prawdopodobnych cenach, bo myślałam, że kolekcja trafi do sprzedaży, a swetry marki nie są tanie. Trochę przerażają ich ceny.

Vogue Poland with Anja and women as a thing. Faux pas.

 


Jak tak można w XXI wieku? Poza tym od tak prestiżowego tytułu oczekiwałabym czegoś więcej niż kawy na ławę. Vogue poszedł po najmniejszej linii oporu, zresztą nie po raz pierwszy. Chodzi mi o nową okładkę Vogue, a raczej 2 okładki. Jeszcze stworzono 3, która była jeszcze do ugryzienia. Anja Rubik, która zrobiła sobie sama zdjęcia do Vogue to bardzo banalny wybór na bohaterkę okładki. Prędzej Marta Dyks by do tego pasowała, bo brała czynny udział w Strajku kobiet, co widać też na jej Instagramie. Nie wiem z kim Anja ustalała swoje stylizacje czy też ich brak. 

Pierwsza okładka – jest na niej modelka okryta czerwonym prześcieradłem, widać jej pierś, czyli pod tym okryciem nic nie ma na sobie. Nie widzę tu drugiego dna. Jeszcze gorsza jest druga wersja okładki na której Rubik jest naga. Zdjęcie bardzo w stylu Helmuta Newtona, tylko że tu wyszło przaśnie. Rubik twierdzi, że chciała ukazać ciało, które może się starzeć. Jednak my widzowie widzimy coś innego. Anja wielokrotnie rozbierała się do sesji więc nie jest to w jej przypadku nic nowego. Ciało jest jej narzędziem pracy. Ale mi tu coś nie gra. Ukazana w tym przypadku nagość pokazuje jak patriarchalnym i zaściankowym państwem jesteśmy.

 Oczywiście można to interpretować jak się chce. Bo nagość w odniesieniu do protestów pokazuje jak nieważne są kobiety w naszym kraju, podkreśla ich małość i zależność, choćby finansową od mężczyzn. Jesteśmy biednymi kobietami, ochrońcie nas. 

Ta okładka nagości bez żadnych dopowiedzeń czy rekwizytów pokazuje jak jesteśmy sprowadzane do funkcji seksualnej i właśnie to uprzedmiotowienie kobiet i małość ich wobec panów. Nagość to wyłożenie kawy na ławę, ale po co to robić. Czy nie mamy nic poza tak stereotypowo ukazaną nagością? Kobiety słusznie nie lubią tej okładki, bo została zrobiona z myślą o mężczyznach. Oj Vogue, nawet 3 wersja cię nie ratuje.

środa, 18 listopada 2020

Do we have polish fashion brands in Poland?

 

Michał Rejent, grafika. FB.






Afera metkowa nie znika? PLNY Lala znalazło się w ogniu krytyki. Wszystko przez nie do końca wyrwaną metkę. Michał  Rejent właściciel marki odpowiadał wczoraj i  dziś na wątpliwości klientek. Jedna z nich zamieściła na Instagramie zdjęcie, gdzie widać kawałek oderwanej metki. Tłumaczenia marki są takie, że to była metka tymczasowa, którą powinno się usunąć po procesie tie-dye. Później jest jeszcze sitodruk w czasie którego nanoszony jest napis Warszawska Lala. Zapomniałabym kiedyś też PLNY Lala miało podobną w sprzedaży koszulkę do omweekend, zagranicznej marki.

 Oczywiście rozumiem tłumaczenie marki, ale nie rozumiem niedbalstwa. Po co ktoś zostawiał tak widoczne resztki metki technicznej?

Trochę robimy się nieufni wobec polskich marek autorskich, a może wszędzie wietrzymy podstęp? Ale trudno się dziwić po aferach z tego roku. Najpierw Jessica Mercedes. Potem Local Heroes. Ostatnio Sara Boruc no i Maffashion. Najbardziej przerażające jest to, że Jessica Mercedes nie zamknęła swego interesu. Nadal coś tam projektuje i kopiuje inne marki. Dopóki będzie mieć popyt na to co produkuje dopóty nie będziemy mieć normalnej mody w Polsce. Projektantem może być teoretycznie każdy, ale tworzenie kopi to oszustwo. Coś tu nie gra. Otwórzmy oczy.

Ludzie będą baczniej przyglądać się markom autorskim, ale niech też psychofani otworzą oczy. Po co kupują rzeczy Veclaim. Myślę że na Zachodzie Jessica zwijałaby manatki, a w Polsce to uchodzi. Ale jaki kraj taka moda. Choć czasem się zastanawiam czy my mamy modę w Polsce. Ale przecież jest pełno marek autorskich które nie są tak popularne jak Veclaim ale o nich prawie nikt nie bo rzadko kto o nich pisze. Stąd później obraz mody mamy jaki mamy. Poza tym na co Karolina Domardzka zwróciłam uwage na swoim live, że jakoś nie ma polskich marek na których wzorują się zagraniczne firmy. A najlepiej robić  z nas debili i to na każdym możliwym szczeblu.














wtorek, 17 listopada 2020

Brzydula series don't know what is oversize look.

 


Photo:TVN/ Tomasz Ubranek, EAST NEWS

Brzydula i oversize? Nie ma mowy. Nie oglądam tego serialu, więc trudno mi go ocenić. Chciałam was na moim blogu zaznajomić z moją pewną refleksją. Nasunęła mi się ona gdy mignęły mi na Facebooku migawki tego serialu. Na jednej reklamie serialu Ula czyli tytułowa Brzydula ma na sobie sukienkę w dość paskudnym odcieniu pomarańczy. Cierpiąca matka czy zakonnica (mimo że nie w czerni) wybierajcie. Strój, w który obleczono aktorkę, przypomina worek pokutny. On nic nie ma wspólnego z jakąkolwiek modą. Ale jaka świeżo upieczona matka przejmowałaby się modą? Wiadomo użyto tu tego stroju specjalnie.

Opowiem wam pewną scenę. Ula jedzie autobusem. Młody chłopak ustępuje jej miejsce. No bo przecież w tym długim worku wygląda jak kobieta w ciąży. To jest jakieś kuriozum. No tak styliści wykonują tylko polecenia. A może sami mają takie myślenie? To jest pokutujący w Polsce mit, że w ciuchach oversize wyglądasz jakbyś była w ciąży. Czy w telewizji maja nas za takie bezmózgi dające sobie wmówić każdy kit. Ale telewizję oglądają głównie osoby na emeryturze\?

 Ile to razy widziałam kobietę po 50- tce  w obcisłym t-shircie z trzema wałkami. Czy ona nie widzi, że źle wygląda? Wśród wielu Polaków nadal pokutuje mit- obciśle to dobrze. A że wystają miliony wałków, nie szkodzi. Oversize w Polsce kojarzony jest tylko z maksymalnie workowatymi ubraniami. To nie o to chodzi. Strój buduję nam konstrukcję, a dobrze skrojony oversize dobrany z pasującą resztą stroju to majstersztyk. Można to zrównoważyć: szeroka góra węższy dół albo obciślejsza góra, obszerniejszy dół.  Moje drogie nie dajcie sobie wmówić że ciuchy oversize nie są dla was. One są dla nas wszystkich, tylko trzeba umiejętnie je ograć.  I to nie zależy od waszej wagi, tylko kreatywności i otwartości.











piątek, 13 listopada 2020

Flora vintage- inspiring place

 

Uwielbiam sklepy vintage. W większości mają one nie powtarzalną atmosferę. Tak jest właśnie w przypadku sklepu vintage z Olsztyna. Nie martwcie się, jeśli od stolicy Warmii mieszkacie daleko. Możecie kupować ubrania ze sklepu Flora Vintage online, pod koniec artykułu piszę dokładnie gdzie.

Przed wejściem do sklepiku urzęduję zaprzyjaźniony czarny kot, dobry duch tego miejsca. Poza ubraniami dla kobiet, mężczyzn i dzieci, dostępne są we Florze dodatki takie jak klipsy czy robione ręcznie maskotki dla dzieci. Można w nim znaleźć prawdziwe perełki jak sukienki Mody Polskiej.

Kiedyś jak byłam w tym sklepiku to rozmawiałam dłużej z jego właścicielką. Wiadomo że w vintage shopach są ubrania wyselekcjonowane. Skąd Kinga bierze rzeczy do Flory? Z różnych miejsc. Z komisów, lumpeksów, wyprzedaży garażowych, outletów. Jeśli wydaje się wam, że założenie takiego sklepu jak Flora to się mylicie. To są nieustanne poszukiwania rzeczy i selekcja. Na pewno trzeba mieć dobre oko i cierpliwość by przejrzeć masę rzeczy. Dzięki Kindze Flora ma świetne rzeczy, niesamowity klimat i w niczym nie ustępuję warszawskim vintage shopom. Na Instagramie można kupić ubrania Flory. Kinga powiedziała mi, że dużo ubrań sprzedaje w ten sposób. W Olsztynie kupowanie vintage nie jest  jeszcze tak popularne jak w Warszawie. Poza tym we Florze organizowane są różne wydarzenia.

wtorek, 3 listopada 2020

E-Academy gives you more about fashion

 

W ostatnim poście odniosłam się do tego co się dzieje w naszym kraju. Staram się tez pisać o sprawach, które mnie bolą osobiście. Ten tydzień był ciężki, ale 

E- Akademia Fashion Master Class online to było coś rewelacyjnego. Starałam się oglądać wszystkie webinary o ile mogłam. Tak dawka wiedzy w ciągu zaledwie 5 dni to super sprawa.

Prawo mody to stosunkowo nowa dziedzina, a w Polsce mało jest prawników o tej specjalizacji. Stąd to ciekawy teren do eksplorowania. Każdy dzień był poświęcony innemu zagadnieniu.

 Pierwszego dnia była głównie mowa o prawie mody, skąd się wzięło i z czym to się je. Świetne tego dnia było spotkanie z projektantką nietypowej biżuterii Anna Orską. Zdradzała ona smaczki związane z prowadzeniem własnej marki , o tym że lubi odkrywać nowe tajniki rzemiosła. Jako projektantka zdaje sobie sprawę , że nie wie wszystkiego o rzemiośle, ciągle ma potrzebę doskonalenia, poznawania nowych kultur. Jest nomadką.

Drugiego dnia można się było dużo dowiedzieć o CSR, czyli odpowiedzialnym biznesie modowym. Bardzo mi się podobał webinar Marty Karwackiej i wystąpienie szefa firmy Kanaka Pawłem Urbańskim. Była mowa o tym jak branża mody niszczy środowisko i o tajnikach biznesu firmy Kanaka. Trzeci dzień był poświęcony e-commerce. Bardzo interesująca tego dnia była prelekcja Kasi Goli. Było i o Covidzie, jaki ma wpływ na branżę mody i o tym, że przewidywała, w grudniu 2019, że będzie to wyjątkowo ciężki, kryzysowy rok.

Czwarty dzień był poświecony social mediom. Była mowa o kruczkach prawnych, jeśli chodzi o współpracę z influencerami czy organizację konkursów na kanałach internetowych. Niestety ominęło mnie wtedy case study na te tematy, więc się w tej kwestii nie wypowiem.

Ostatni dzień to spotkania z projektantami . Bardzo inspirujące było spotkanie z Ranitą Sobańską w jej pracowni. Pokazała ona moodboardy, czyli tablice inspiracyjne do powstania kolekcji. Ranita szykuje kurs projektowania i może napisanie e- booka na temat prowadzenia marki modowej. Ubrania do oddania nawiązały współpracę z Coccodrillo, które zbiera niezniszczone ubrania dziecięce. Ubrania do oddania segregują później te rzeczy. Kontenery do których wkładamy rzeczy polegają na zbijaniu kasy tylko.

Bardzo profesjonalny kurs z mnóstwem przydatnych informacji i świetnymi prelegentami. Prawdziwy majstersztyk. Brawo. Instytut Prawa Mody ma w planach kolejnego tego typu wydarzenie.

Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...