czwartek, 26 listopada 2020

Vogue Poland with Anja and women as a thing. Faux pas.

 


Jak tak można w XXI wieku? Poza tym od tak prestiżowego tytułu oczekiwałabym czegoś więcej niż kawy na ławę. Vogue poszedł po najmniejszej linii oporu, zresztą nie po raz pierwszy. Chodzi mi o nową okładkę Vogue, a raczej 2 okładki. Jeszcze stworzono 3, która była jeszcze do ugryzienia. Anja Rubik, która zrobiła sobie sama zdjęcia do Vogue to bardzo banalny wybór na bohaterkę okładki. Prędzej Marta Dyks by do tego pasowała, bo brała czynny udział w Strajku kobiet, co widać też na jej Instagramie. Nie wiem z kim Anja ustalała swoje stylizacje czy też ich brak. 

Pierwsza okładka – jest na niej modelka okryta czerwonym prześcieradłem, widać jej pierś, czyli pod tym okryciem nic nie ma na sobie. Nie widzę tu drugiego dna. Jeszcze gorsza jest druga wersja okładki na której Rubik jest naga. Zdjęcie bardzo w stylu Helmuta Newtona, tylko że tu wyszło przaśnie. Rubik twierdzi, że chciała ukazać ciało, które może się starzeć. Jednak my widzowie widzimy coś innego. Anja wielokrotnie rozbierała się do sesji więc nie jest to w jej przypadku nic nowego. Ciało jest jej narzędziem pracy. Ale mi tu coś nie gra. Ukazana w tym przypadku nagość pokazuje jak patriarchalnym i zaściankowym państwem jesteśmy.

 Oczywiście można to interpretować jak się chce. Bo nagość w odniesieniu do protestów pokazuje jak nieważne są kobiety w naszym kraju, podkreśla ich małość i zależność, choćby finansową od mężczyzn. Jesteśmy biednymi kobietami, ochrońcie nas. 

Ta okładka nagości bez żadnych dopowiedzeń czy rekwizytów pokazuje jak jesteśmy sprowadzane do funkcji seksualnej i właśnie to uprzedmiotowienie kobiet i małość ich wobec panów. Nagość to wyłożenie kawy na ławę, ale po co to robić. Czy nie mamy nic poza tak stereotypowo ukazaną nagością? Kobiety słusznie nie lubią tej okładki, bo została zrobiona z myślą o mężczyznach. Oj Vogue, nawet 3 wersja cię nie ratuje.

środa, 18 listopada 2020

Do we have polish fashion brands in Poland?

 

Michał Rejent, grafika. FB.






Afera metkowa nie znika? PLNY Lala znalazło się w ogniu krytyki. Wszystko przez nie do końca wyrwaną metkę. Michał  Rejent właściciel marki odpowiadał wczoraj i  dziś na wątpliwości klientek. Jedna z nich zamieściła na Instagramie zdjęcie, gdzie widać kawałek oderwanej metki. Tłumaczenia marki są takie, że to była metka tymczasowa, którą powinno się usunąć po procesie tie-dye. Później jest jeszcze sitodruk w czasie którego nanoszony jest napis Warszawska Lala. Zapomniałabym kiedyś też PLNY Lala miało podobną w sprzedaży koszulkę do omweekend, zagranicznej marki.

 Oczywiście rozumiem tłumaczenie marki, ale nie rozumiem niedbalstwa. Po co ktoś zostawiał tak widoczne resztki metki technicznej?

Trochę robimy się nieufni wobec polskich marek autorskich, a może wszędzie wietrzymy podstęp? Ale trudno się dziwić po aferach z tego roku. Najpierw Jessica Mercedes. Potem Local Heroes. Ostatnio Sara Boruc no i Maffashion. Najbardziej przerażające jest to, że Jessica Mercedes nie zamknęła swego interesu. Nadal coś tam projektuje i kopiuje inne marki. Dopóki będzie mieć popyt na to co produkuje dopóty nie będziemy mieć normalnej mody w Polsce. Projektantem może być teoretycznie każdy, ale tworzenie kopi to oszustwo. Coś tu nie gra. Otwórzmy oczy.

Ludzie będą baczniej przyglądać się markom autorskim, ale niech też psychofani otworzą oczy. Po co kupują rzeczy Veclaim. Myślę że na Zachodzie Jessica zwijałaby manatki, a w Polsce to uchodzi. Ale jaki kraj taka moda. Choć czasem się zastanawiam czy my mamy modę w Polsce. Ale przecież jest pełno marek autorskich które nie są tak popularne jak Veclaim ale o nich prawie nikt nie bo rzadko kto o nich pisze. Stąd później obraz mody mamy jaki mamy. Poza tym na co Karolina Domardzka zwróciłam uwage na swoim live, że jakoś nie ma polskich marek na których wzorują się zagraniczne firmy. A najlepiej robić  z nas debili i to na każdym możliwym szczeblu.














wtorek, 17 listopada 2020

Brzydula series don't know what is oversize look.

 


Photo:TVN/ Tomasz Ubranek, EAST NEWS

Brzydula i oversize? Nie ma mowy. Nie oglądam tego serialu, więc trudno mi go ocenić. Chciałam was na moim blogu zaznajomić z moją pewną refleksją. Nasunęła mi się ona gdy mignęły mi na Facebooku migawki tego serialu. Na jednej reklamie serialu Ula czyli tytułowa Brzydula ma na sobie sukienkę w dość paskudnym odcieniu pomarańczy. Cierpiąca matka czy zakonnica (mimo że nie w czerni) wybierajcie. Strój, w który obleczono aktorkę, przypomina worek pokutny. On nic nie ma wspólnego z jakąkolwiek modą. Ale jaka świeżo upieczona matka przejmowałaby się modą? Wiadomo użyto tu tego stroju specjalnie.

Opowiem wam pewną scenę. Ula jedzie autobusem. Młody chłopak ustępuje jej miejsce. No bo przecież w tym długim worku wygląda jak kobieta w ciąży. To jest jakieś kuriozum. No tak styliści wykonują tylko polecenia. A może sami mają takie myślenie? To jest pokutujący w Polsce mit, że w ciuchach oversize wyglądasz jakbyś była w ciąży. Czy w telewizji maja nas za takie bezmózgi dające sobie wmówić każdy kit. Ale telewizję oglądają głównie osoby na emeryturze\?

 Ile to razy widziałam kobietę po 50- tce  w obcisłym t-shircie z trzema wałkami. Czy ona nie widzi, że źle wygląda? Wśród wielu Polaków nadal pokutuje mit- obciśle to dobrze. A że wystają miliony wałków, nie szkodzi. Oversize w Polsce kojarzony jest tylko z maksymalnie workowatymi ubraniami. To nie o to chodzi. Strój buduję nam konstrukcję, a dobrze skrojony oversize dobrany z pasującą resztą stroju to majstersztyk. Można to zrównoważyć: szeroka góra węższy dół albo obciślejsza góra, obszerniejszy dół.  Moje drogie nie dajcie sobie wmówić że ciuchy oversize nie są dla was. One są dla nas wszystkich, tylko trzeba umiejętnie je ograć.  I to nie zależy od waszej wagi, tylko kreatywności i otwartości.











piątek, 13 listopada 2020

Flora vintage- inspiring place

 

Uwielbiam sklepy vintage. W większości mają one nie powtarzalną atmosferę. Tak jest właśnie w przypadku sklepu vintage z Olsztyna. Nie martwcie się, jeśli od stolicy Warmii mieszkacie daleko. Możecie kupować ubrania ze sklepu Flora Vintage online, pod koniec artykułu piszę dokładnie gdzie.

Przed wejściem do sklepiku urzęduję zaprzyjaźniony czarny kot, dobry duch tego miejsca. Poza ubraniami dla kobiet, mężczyzn i dzieci, dostępne są we Florze dodatki takie jak klipsy czy robione ręcznie maskotki dla dzieci. Można w nim znaleźć prawdziwe perełki jak sukienki Mody Polskiej.

Kiedyś jak byłam w tym sklepiku to rozmawiałam dłużej z jego właścicielką. Wiadomo że w vintage shopach są ubrania wyselekcjonowane. Skąd Kinga bierze rzeczy do Flory? Z różnych miejsc. Z komisów, lumpeksów, wyprzedaży garażowych, outletów. Jeśli wydaje się wam, że założenie takiego sklepu jak Flora to się mylicie. To są nieustanne poszukiwania rzeczy i selekcja. Na pewno trzeba mieć dobre oko i cierpliwość by przejrzeć masę rzeczy. Dzięki Kindze Flora ma świetne rzeczy, niesamowity klimat i w niczym nie ustępuję warszawskim vintage shopom. Na Instagramie można kupić ubrania Flory. Kinga powiedziała mi, że dużo ubrań sprzedaje w ten sposób. W Olsztynie kupowanie vintage nie jest  jeszcze tak popularne jak w Warszawie. Poza tym we Florze organizowane są różne wydarzenia.

wtorek, 3 listopada 2020

E-Academy gives you more about fashion

 

W ostatnim poście odniosłam się do tego co się dzieje w naszym kraju. Staram się tez pisać o sprawach, które mnie bolą osobiście. Ten tydzień był ciężki, ale 

E- Akademia Fashion Master Class online to było coś rewelacyjnego. Starałam się oglądać wszystkie webinary o ile mogłam. Tak dawka wiedzy w ciągu zaledwie 5 dni to super sprawa.

Prawo mody to stosunkowo nowa dziedzina, a w Polsce mało jest prawników o tej specjalizacji. Stąd to ciekawy teren do eksplorowania. Każdy dzień był poświęcony innemu zagadnieniu.

 Pierwszego dnia była głównie mowa o prawie mody, skąd się wzięło i z czym to się je. Świetne tego dnia było spotkanie z projektantką nietypowej biżuterii Anna Orską. Zdradzała ona smaczki związane z prowadzeniem własnej marki , o tym że lubi odkrywać nowe tajniki rzemiosła. Jako projektantka zdaje sobie sprawę , że nie wie wszystkiego o rzemiośle, ciągle ma potrzebę doskonalenia, poznawania nowych kultur. Jest nomadką.

Drugiego dnia można się było dużo dowiedzieć o CSR, czyli odpowiedzialnym biznesie modowym. Bardzo mi się podobał webinar Marty Karwackiej i wystąpienie szefa firmy Kanaka Pawłem Urbańskim. Była mowa o tym jak branża mody niszczy środowisko i o tajnikach biznesu firmy Kanaka. Trzeci dzień był poświęcony e-commerce. Bardzo interesująca tego dnia była prelekcja Kasi Goli. Było i o Covidzie, jaki ma wpływ na branżę mody i o tym, że przewidywała, w grudniu 2019, że będzie to wyjątkowo ciężki, kryzysowy rok.

Czwarty dzień był poświecony social mediom. Była mowa o kruczkach prawnych, jeśli chodzi o współpracę z influencerami czy organizację konkursów na kanałach internetowych. Niestety ominęło mnie wtedy case study na te tematy, więc się w tej kwestii nie wypowiem.

Ostatni dzień to spotkania z projektantami . Bardzo inspirujące było spotkanie z Ranitą Sobańską w jej pracowni. Pokazała ona moodboardy, czyli tablice inspiracyjne do powstania kolekcji. Ranita szykuje kurs projektowania i może napisanie e- booka na temat prowadzenia marki modowej. Ubrania do oddania nawiązały współpracę z Coccodrillo, które zbiera niezniszczone ubrania dziecięce. Ubrania do oddania segregują później te rzeczy. Kontenery do których wkładamy rzeczy polegają na zbijaniu kasy tylko.

Bardzo profesjonalny kurs z mnóstwem przydatnych informacji i świetnymi prelegentami. Prawdziwy majstersztyk. Brawo. Instytut Prawa Mody ma w planach kolejnego tego typu wydarzenie.

niedziela, 25 października 2020

Polish hell for polish women

 




Nie miałam siły pisać przez to co się stało. Mimo że to blog głównie o modzie to muszę o tym napisać. Ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego zbulwersował większość kobiet w tym mnie. Przeżyłam szok, niedowierzanie. Jak to się mogło stać? Jak można było sprowadzić nas do inkubatorów? Przypomniała mi się słynna sprawa Alicji Tysiąc, której mimo tego że poród groził utratą zdrowia to nie wykonano aborcji. Ile będzie teraz takich kobiet? Nasze prawa elementarne zostały złamane i to w jednej chwili. Kiedyś oglądałam film „ 4 miesiące, 3 tygodnie i dwa dni” o pokątnych aborcjach w Rumunii w czasie dyktatury. Kobiety z narażeniem życia decydowały się na groźne dla zdrowia często nie wykonywane w sterylnych warunkach zabiegi.

 Chwilę przed wyrokiem na Polki widziałam pojazd z napisem o mafii aborcyjnej, a chwilę później nastąpiło piekło kobiet. Sam rząd doprowadza do tego, że podziemie aborcyjne będzie. Nie wszystkie kobiety stać na zabieg zagranicą. Część będzie dokonywała zabiegów z narażeniem życia.

 Kasiu Godek czy wiesz, że masz na sumieniu losy milionów Polek? A ty jeszcze bardziej mimo to chcesz zakazać aborcji kobietom. Kobieta w wyniku gwałtu miałaby rodzić. Jak można skazywać Polki na ten los?

Nasze życie coraz częściej przypomina czasy stalinizmu w Polsce. Władza mimo pandemii decyduje się na taki krok, krok tchórzliwy i to w tak trudnym czasie dla nas wszystkich. Nigdy nie byliśmy, a może od bardzo dawna tak podzieleni. Jak można zakazywać kobiecie aborcji, kiedy jej życie jest zagrożone? Jak można zakazywać aborcji, kiedy płód nie przeżyje dłużej niż 5 minut. To są metody nazistowskie. Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu - to tam powinniśmy skierować zbiorowa petycję w sprawie łamania naszych praw. Bo to są nasze prawa i to elementarne. Rząd przejmuje się życiem niepoczętym, a nie losem matek chorych i niepełnosprawnych dzieci. Cofnęliśmy się do średniowiecza.














czwartek, 15 października 2020

Is it Zara hope for pandemic times?

 

Photo Steven Meisel


Postapokaliptyczny świat staje się faktem? Zara opublikowała film swojej nowej kampanii na jesień/zimę 2020/21.  Świat mody musiał się dostosować do nowej rzeczywistości podobnie jak my sami. Rzeczywistość trzeba przyjąć jaką jest. Zara ukazuje nam moc kobiet, siłę. Kobiecą pewność wzmocnioną strojem. Stylizacją w stylu męskim z krawatem. Power dressing rządzi. 

To nie chodzi o to, że kobiety stają się bardziej męskie, one po prostu znają swoją wartość. Coraz więcej kobiet zajmuje wysokie stanowiska i posiada wyższe wykształcenie w przeciwieństwie do mężczyzn. Kobiety zaczynają zajmować należy im miejsce. 

Kobiety z reklamy Zary mają kobiece fryzury z warkoczem w stylu ludowym, Tatiana Tymoszenko takie lubiła mieć,  w kontraście do mocnych stylizacji i je równoważą. 

Ptak w kampanii  Zary zwiastuję zmianę, bo nikt nie wie jak życie się potoczy, czy obudzimy się mocniejsi? Na pewno ten film daje nam nadzieję.

 Jedno nie tylko mnie się nie podoba ostatnio w Zarze to zbyt duży wzrost cen ubrań.

środa, 14 października 2020

Is body positive a fake?

 

                                Photo Marie Haid


W tym roku na szczęście odbył się festiwal filmów dokumentalnych Millenium Docs Against Gravity. Byłam na nim, obejrzałam filmy o modzie i o jeden ciałopozytywny,  postanowiłam wreszcie napisać coś na temat jednego z nich, czyli filmu „ Grubaski na front”.

 Pozornie wydawałoby się, że będzie to optymistyczna historia o młodych kobietach, które pokazują swoje wdzięki bez skrępowania na Instagramie, czasem nawet za bardzo odważnie. Kochają swoje ciało i nie mają problemów z samoakceptacją. Ale to tylko pozory. Pod płaszczykiem pozornie wysokiej samooceny kryje się u nich mała i zakompleksiona dziewczynka. Obsesja piękna dotknęła je wszystkie. One chcą  być szczupłe. 

To wmawiają nam media, a my to przyjmujemy od małego, bo to serwuje nam świat. Dlatego ulegamy temu. Przecież wiele z nas wmawia sobie, jeśli będę szczupła to będę szczęśliwa. Ale to tak nie działa. Jeśli nie ułożymy sobie spraw w głowie to sam spadek wagi ciała nie pomoże.Obnażanie się fizyczne i psychiczne na Instagramie daje  tylko chwilową ulgę. 

Cieszę się, że powstał taki dokument. Pokazuje z czym muszą zmagać się każdego dnia osoby plus size. Mimo swoich kompleksów te kobiety pomagają innym by zaakceptować siebie. Film daje przemyślenie czy ciałopozytywnośc istnieje, a może mamy ją tylko na pokaz, a pod nią miliard kompleksów.

 

sobota, 10 października 2020

Emily in Paris is not fashionable.

 

PHOTO: COURTESY OF NETFLIX,refinery29.com



Wielka moda czy prymitywna? Emily in Paris to nowy serial Netflixa. Zawiera tylko 10 odcinków i to dość krótkich, nakręconych z myślą o dalszym ciągu. Czy ten serial do siebie przekonuje? W końcu jego twórcami są ludzie odpowiedzialni za powstanie kultowego serialu Seks w wielkim mieście. Oba te seriale są bardzo różne.

 W serialu o Emily pokazano  piękny Paryż. Właśnie tą lukrowaną wersję chcą oglądać Amerykanie. Nie ma tu ciemnych uliczek, bezdomnych, imigrantów. Wszystko jest ładnie podane. Ale wiadomo to tylko serial. Francuzi w większości nie gadaliby z Emily, która nie zna francuskiego. Oni nie cierpią  języka angielskiego.

 Styl Emily nie odpowiada mi, też jest zbyt infantylny mimo obcasów. Fajnie, że jest kolorowy, ale mnie nie przekonuje mimo że ubrania są ładne. Nie ma w nim za wiele wielkiej mody, czy kreatywnego spojrzenia na nią. 

Serial jest po części przewidywalny. Spodziewałam się czegoś więcej, czegoś bardziej ambitnego. Pokazywanie jak zostać gwiazdą instagrama, pokazywane w stereotypowy sposób też mnie nie przekonuje. 

Ma być kręcony 2 sezon serialu, ciekawe czy w nim zostaną podjęte ambitniejsze wątki. 

Amerykanie mają tendencję do pokazywania jaki świat jest mały i to mamy w tym serialu.

Real fashion or too simple. Emily in Paris in New Netflix series. It contains 10 short episodes filmed to be continued. Is this production convincing? After all it creators are people who created Sex and the city. Those two series are different. 

In series about Emily is shown beautiful Paris. This pretty version of Paris want to see Americans. There aren’t shown black streets, homeless people or immigrants. It is beautiful served. But it’s only a film. Most of French people couldn’t talk with Emily in English, who doesn’t speak French. They hate English.

 Emily’s style isn’t convincing for me, there are high heels, but I think it is childish. It’s good that it is colorful  but I don’t get it. There is no fashion or creative view on it. Showing how to be a Instagram star in stereotype way, I don’t get it.

 There are rumors that 2 series will be filmed, I’m curious that would there be ambitious moments. 

Americans show in this series that world is small even Paris. 













piątek, 9 października 2020

Chaos and ruin?

 

Miało być o modzie, ale coś jeszcze głębiej we mnie siedzi. Większość Polski znalazła się w żółtej strefie. Znów mamy powrót do tego co było po lockdownie. Mądrość naszego rządu jest zatrważająca. Zresztą w  wielu krajach widzę głupotę rządzących. Czyżby wyborcy byli tak głupi i ślepi, że ich wybierają? A może powinniśmy wybierać mniejsze zło? 

Od jutra znowu w całej Polsce nosimy maseczki na zewnątrz. Czy to coś da w przenoszeniu się wirusa? Moim zdaniem nie bardzo.  Wesela mogą być organizowane, ale zakazano dyskotek i siedzenia w lokalach po 22. Gdzie tu rozsądek? Firmy już obawiają się kolejnego zamknięcia w domach ich pracowników, więc często pracują oni zdalnie. 

Dużo ludzi neguje tego wirusa. A on sobie poczyna, że ho ho. W zakazach nie ma mądrości, ale może ludzie potrzebują kagańca? 

Wszystko to jest pomieszane i poplątane. Jesteśmy na skraju zapaści gospodarczej. Jako jedyny kraj jesteśmy oznaczeni jako żółty jeśli chodzi o wartość naszej gospodarki. Kolejny lockdown by nas ubił. Ale rząd jest nieprzewidywalny i nie wiadomo co zrobi.

 To my w tym chaosie powinniśmy zachować zdrowy rozsądek i trzeźwe myślenie.


It should be about fashion, but I have something deeply inside me. Most of Poland is in yellow zone . We are coming back to things which have happened after lockdown. The wisdom of our government is terrifying . Apart from that I see stupidity of those who are ruling the world. Are voters so stupid and blind that they made such a choices? Maybe we should choose the lesser of two evils?

 Tomorrow is the day we people in Poland must wear masks outside again. Will it  shelter us from spreading the virus? I this the answer is definitely no. The weddings can be organized of course for smaller group of people, but discotheques or sitting in restaurant after 22 is prohibited. Where is  wisdom? Companies are worrying about another lock in homes their workers, so they often work at home. 

Many people try to convince others that the virus doesn’t exist. In allows we don’t have wisdom, but maybe people need it?

 Everything is confused. We are on the edge of economic collapse. Poland is the only country in Europe which is sign as yellow if it comes to worth of our economy.  Another lockdown could ruined us. But our government is unpredictable and we don’t know what they will do.

 In this chaos we should try to keep the common sense and clear head.

wtorek, 6 października 2020

Concept is not only idea of fashion?

 




Jak taki format sprawdzi się w galerii handlowej? Sama się nad tym zastanawiałam. W Szwecji już od jakiegoś czasu istnieje galeria handlowa, w której można kupić tylko używane rzeczy. Uważam, że chyba jesteśmy zbyt mało świadomym społeczeństwem by taki format na dużą skalę sprawdził się u nas.

 Ale zawsze można próbować na mniejszą skalę. Na taki krok zdecydował się Bazar Miejski. Jego działalność opiera się na sprzedaży regałów na których znajdują się powieszone ubrania do sprzedaży. Każdy może wykupić regał na wybrany przez siebie czas. Czyli to jest taki komis. Ogólnie świetna inicjatywa. Pierwszy punkt tego typu jest na ulicy Oleandrów, od niego wszystko się zaczęło. Później otwarto Bazar  Miejski na Żoliborzu i we Wrocławiu. 

We wrześniu do tego wszystkiego doszedł punkt w Galerii Młociny. Trochę ryzykowne posunięcie, niejako eksperyment. Mnie trochę trudno było tam trafić. Komis znajduje się na -1. Najlepiej trafić tam od wejścia do Primarka na poziomie 0 schodami ruchomymi w dół. To miejsce nie ma takiego klimatu jak Bazar na ulicy Oleandrów. Owszem tam jest ciasno, a w Bazarze w galerii jest komfortowo, poza tym są aż 4 przymierzalnie, ale to nie to samo. Bardzo dużo było jeszcze  tam rzeczy letnich. Nie trafiłam na wiele perełek, ale wiadomo, że w Bazarze raz coś trafisz, raz nie. Zależy od szczęścia. 

Jestem ciekawa jak ten koncept przyjmie się w galerii i  wrośnie w jej tkankę. Ogólnie klientów było mało. Mimo wszystko najbardziej odwiedzających Galerię Młociny przyciąga Primark.

How will it work in shopping centre? I wonder. There is in Sweden shopping centre where you can buy only used things. I think that in Poland we aren’t so conscious society, so in big scale such a concept couldn’t work. But we can try in lower scale.

 Bazar Miejski decided to do it, In this shop they are selling shelves where you can put clothes hanged for sale. Everybody can sell shelves  for particular time. It’s a consignment shop. It’s great idea.   First concept was created on  Oleandrow Street ,and it started. Later was opened Bazar Miejski in Zoiborz, and in Wroclaw.

There was opened another concept  In September  in shopping centre Mlociny. It’s some kind of experiment and risky. It was hard to me to get there. This Bazar is on -1 floor .Te best way to get there is from entrance of Primark on O floor escalators down. That place doesn’t have such a atmosphere as Bazar on  Oleandrow Street. Of course it’s smaller space and in Bazar in Mlociny is more comfortable and there are 4 changing rooms but it’s not the same. There are many summer clothes. I couldn’t found many special clothes but in Bazar once you find something or not. It depends on lucky.

 I’m really curious how this concept will manage to take roots. There were not many clients. Apart from that the visitors of shopping centre Mlociny mostly are attracted to buy in Primark. 



Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...