niedziela, 19 stycznia 2020

We are the cause?


Skandynawscy pisarze zauważają problem kryzysu klimatycznego i piszą o nim w powieściach.

„Jaki jest sens harować w pocie czoła, aby ocalić jakiś gatunek przed lokalnymi i regionalnymi zagrożeniami kiedy ten sam gatunek i tak zginie w niedającym się powstrzymać globalnym kryzysie?
Bo chyba nie da się go powstrzymać. Jeśli mam być szczery, nie wierzę, że człowiek jest w stanie powstrzymać kryzys ekologiczny, który, jak wiemy, się zbliża. Bo z  biologicznego punktu widzenia jesteśmy tym samym zwierzęciem co sto tysięcy lat temu. Struktura naszych  mózgów i ich funkcjonowanie nie zmieniło się od tamtego czasu, zachowujemy się nadal jak stado łowców- zbieraczy w nieustającym poszukiwaniu pożywienia i bezpieczeństwa dla nas samych i naszych najbliższych., i choć nie ma dnia żebyśmy nie czytali o kryzysie klimatycznym i jego skutkach, nie potrafimy pojąć jego znaczenia dopóki nie jest za późno. 

Od pojawienia się pierwszych roślin 450 milionów lat temu  na ziemi doszło do pięciu masowych zagład. Teraz trwa szósta. My jesteśmy przyczyną zagłady”.

Do we need more cosumption?


Moja koleżanka zainspirowała mnie do tego wpisu. Postanowiłam pociągnąć niedopowiedzenia z poprzedniego posta. Możni, naprawdę bogaci to zaledwie garstka społeczeństwa. Kierują wielkimi korporacjami, obracają takimi pieniędzmi, których większość z nas nie widziała na oczy. Ale nie o to chodzi. Oni mają ogromny wpływ. To nie znaczy, że my mamy nic nie robić. Nasze działania też mają jakiś wpływ.

 W poprzednim tekście piszę o tym, że bogaci głównie przyczynili się do katastrof ekologicznych. Może nie do końca tak jest. Ale mając tak wielki wpływ bogacze nie robią zbyt wiele. Kapitalizm kiedyś upadnie. Może to być wielkim szokiem dla wielu. Najbardziej powszechny jest greenwashing pozorne działanie. Jeśli nadal zyski będą najważniejsze to nic się nie zmieni. Bogacze nie chcą zmian, które zmniejszą ich zyski. To naturalne.  Kto by tak chciał? 

Czy bogaci uciekną na Marsa? Pewnie by chcieli zostawić ten syf i zwykłych ludzi samych sobie. To co się stało w Australii to dopiero początek, może być jeszcze gorzej. A woda stanie się nowym złotem. Trudno dostępnym dobrem. Rozmawiałam z różnymi osobami na ten temat. Wynika z tego fakt, że katastrofy nie unikniemy w dobie coraz większej konsumpcji. Ale to konsumpcja napędza gospodarkę i tu koło się zamyka.

 Marta Karwacka powiedziała na jednym z wykładów : jak moje dziecko nie będzie miało czym oddychać to władze zobaczą ten problem. Ale wtedy może być już za późno.

niedziela, 12 stycznia 2020

These are Alexander McQueen clothes?


Jeden mały krok powoduje wielką przemianę. Poprzedni mój tekst był o Jane Fonda. Po jej działaniach i między innymi noszeniu przez nią ubrań na parę różnych wydarzeń inne osoby robią to samo. Joaqulin Phoenix zapowiedział, że będzie chodził w tych samych ubraniach na różne gale. Afroamerykanka otwarcie na jednym z wielkich wydarzeń powiedziała, że się nie wstydzi założenia tej samej rzeczy na dwie gale, z których pierwsza była parę dni wcześniej. Jak sama mówi przecież to marka Alexander McQueen. Mnie te działania się bardzo podobają. Za gwiazdami powinni też iść celebryci. Czyżby noszenie na parę gal tych samych ubrań nie było już  źle widziane?

Dopiero niedawno większość ludzi zdała sobie sprawę, że Ziemia nie jest niezniszczalna, a głównym jej zagrożeniem jesteśmy my sami i działania jakie podejmujemy codziennie  i nieustannie. Do 2023 roku wartość rynku mody vintage ma się podwoić. Coraz częściej ludzie kupują ubrania z drugiej ręku. Pożary w Australii, Brazylii, na Syberii może wreszcie dadzą do myślenia ważnym tego świata.  Łatwiej jest prowadzić niestety nadal wojny zewnętrzne i wewnętrzne niż dbać o naszą planetę. To nasz wspólny dom. Niestety w kapitalizmie liczy się tylko zysk, a wymiar etyczny nie ma znaczenia. Cieszą mnie małe kroki znanych gwiazd, które usiłują się przebić przez mur.

Jane zainspirowała innych do działania nie na darmo w myśl przysłowia kropla drąży skałę.


środa, 8 stycznia 2020

Fonda- we don't need new clothes.


„Ubrania nie czynią mnie silną” – tak mówi ikona kina Jane Fonda. Definiującym jej styl momentem była demonstracja w Waszygtonie. To na niej Fonda miała na sobie krwiście czerwony płaszcz i założone plastikowe kajdanki. Aktorka przyznaje, że ten wełniany płaszcz to ostatnia rzecz, jaką kupiła.  Jak sama mówi naukowcy zajmujący się klimatem twierdzą, że grozi nam katastrofa ekologiczna. Fondę do aktywizmu zmobilizowała Greta Thunberg. Jane przyciągnęła znane osobistości do działania jak: Teda Dansona, Sama Waterstona, Catherine Keener, i Rosannę Arquette. 

Fonda nie czuje ryzyka jakie niosą jej działania. Wykorzystuje swoją pozycję znanej aktorki, białej kobiety. Bycie aktywistką to dla niej antidotum na rozpacz i depresję. Dużo osób jej zdaniem odczuwa rozpacz wewnętrzną i bezsilność na myśl o tym, co dzieje się z klimatem. 54 % ludzi  między 18 a 34 rokiem życia odczuwa rozpacz klimatyczną. Fonda wierzy że jej działania to rodzaj terapii na ten niepokój. Apeluje  by wraz z Nowym Rokiem każdy z nas zrobił 4 kroki by zmniejszyć nasz ślad na ziemi: współpracować z lokalną ekologiczną organizacją, zaprzestać używania jednorazowego plastiku, ograniczyć jazdę samochodem i podróże lotnicze, zmniejszyć lub całkowicie wyeliminować jedzenie mięsa. Woda niedługo może by na miarę złota.

 Jane nie interesują rozmowy o ubraniach.  Sama nie zamierza, jak wcześniej wspomniałam, kupować. Pamięta czasy, gdy akt kupowania nie wyznaczał ludzkiej tożsamości, a obecnie konsumpcjonizm zastępuje wszystko. Jej zdaniem powinniśmy zerwać z takim sposobem życia. Fonda przyznaje, że sama nigdy dużo nie kupowała. Zamiast kupić coś nowego pożycza to albo kupuje w second handzie. Nadal ma w swojej szafie ubrania sprzed 30 i 40 lat i  zamierza nosić to, co posiada. Nie przeszkadza jej noszenie na dwie imprezy tej samej kreacji. Nawołuje do niekupowania ubrań tylko na jedną okazję. Włącza się w trend #nonewclothes. Jest to rodzaj modowej wypowiedzi by doceniać rzeczy, które posiadamy, a nie założyć je tylko do jednego zdjęcia na Instagram.

 Kryzys klimatyczny jest wyzwaniem, z którym się mierzymy i mamy tylko jedną dekadę, by go pokonać.  Według naukowców w 50% w nowej dekadzie i w 100% w połowie wieku możemy całkowicie zrezygnować z używania paliwa kopalnego. Pieniądze na to są i zdaniem Fondy teraz potrzebujemy realnego działania.  Aktorka nie zaprzestanie swojej walki o klimat. W każdy piątek w Waszygtonie w swoim czerwonym płaszczu będzie walczyć o działanie w celu poprawy klimatu. Sama wierzy, że jest nadzieja dla przyszłych pokoleń, ale to my musimy zmusić władze do działania. 

Przy pisaniu  tego artykułu czerpałam ze strony whowhatwear,



niedziela, 5 stycznia 2020

Polish brand - from love to truth





 To zdjęcie jest tylko ilustracją i nie jest to marka, o której piszę.

Obecnie nie tylko moda z sieciówek jest szybka, ale polskie firmy odzieżowe także prześcigają się w kopiowaniu trendów z wybiegu we właściwy im sposób. Sklepy internetowe w Polsce te niezbyt wysokich lotów czy nie tylko z Internetu, ale też stacjonarne. Jedne kopiują inne, bo w Polsce prawo autorskie mody kuleje. Na popularności jednej marki furorę chcą zrobić inne, które tworzą kopię, a jakże po niższej cenie niż oryginał.


Jeden z takich oto sklepów otworzył się w tamtym roku w Warszawie. Na początku bardzo lubiłam ten sklep. Przyciągały mnie do niego ceny nieco wyższe od tych z sieciówek.  O ile w letniej kolekcji marki były niektóre rzeczy warte uwagi to na sezon jesień/ zima to się zmieniło. To co mnie wkurzało już wcześniej to brak informacji o składach ubrań w sklepie internetowym. Ta praktyka była już wtedy nagminna i trwa do dziś. Później zwróciłam uwagę na słabą jakość zdjęć ubrań, niedostatecznie pokazywały produkt. Marka szczyci się tym że produkuje w Polsce i niskimi cenami, ale nie wszystkie jej produkty są dobrej jakości. Gdy zobaczyłam swetry marki i ich składy padłam. Jedna z twórców marki chełpi się na Instastories jak naturalne są to produkty, a tam 50 procent akrylu.What? To co mnie też uderzyło to dziwny skład jednego ze swetrów, gdzie podano tylko 80 procent składu.


Twórczyni marki kreuje się na Instagramie całkiem dobrze. Pokazuje nowości na sobie, pyta klientów czy ma wprowadzić dany model. I to jest całkiem fajne. Ale pamiętajmy ona chce nam sprzedać produkt więc musi nas do tego przekonać. Przekonałam się, że produkt z polską metką może być wadliwy. 


Zdziwił mnie fakt, że twórczyni marki a zarazem jej projektantka szuka profesjonalnego projektanta. Poza tym twierdziła na strories, że jej marka rzadko robi wyprzedaże, a wszystko to mówiła po to, a jakże, by zwiększyć sprzedaż.


Niestety dla mnie ta marka przepadła i już tam nie kupuję . Nie chcę być nabijana w butelkę.


sobota, 4 stycznia 2020

Herse means luxury in Poland.

Photo: Muzeum Warszawy


Czy obecnie mógłby istnieć taki dom mody w Polsce? Dwie wojny światowe skutecznie zniweczyły takowe szanse. Dom mody Herse był wyjątkowy. Przyszłego klienta, który przekroczył drzwi sklepu traktowano z wielką dystynkcją. Piękny sklep kusił przyszłych klientów już od zewnątrz, to był świeży powiew mody jak z paryskich żurnali mody. Dom Braci Jabłkowskich, który także był domem towarowym nie był nigdy tak luksusowy jak Herse. 

Bogusław Herse oferował modę prosto od francuskich projektantów, ale też projektował ubrania i dodatki. W tym domu mody dbano  o jakość towaru, miał starczać na lata. I to go wyróżniało, cena równała się jakości, a fasony projektowane przez Herse były ponadczasowe. Dzisiaj dobrze wiemy, że w wielkich domach mody najlepiej sprzedają się dodatki, wtedy dom towarowy Herse był prekursorki w tym zakresie, jeśli chodzi o Polskę i nie tylko.

Charyzma założyciela i zamiłowanie do mody rodziny Herse na pewno przyczyniły się do sukcesu marki..Obecnie przodkowie założyciela domu mody próbują przywróci mu dawny blask. Powołali do życia fundację i produkują akcesoria.

 Mnie osobiście najbardziej zastanawia fakt, że tak naprawdę dom mody  jest zapomniany i rzadko wspominany. Na szczęście powstała książka o tym niezwykłym miejscu. Tak wspaniały dom mody niestety z czasem zaczął borykać się z poważnymi problemami finansowymi. Coraz mniej ludzi było stać na te rzeczy. Czy dom mody Herse mógł być na miarę Diora czy Chanel? Tego się niestety nie dowiemy, ale niewątpliwie było to fascynujące zjawisko nie do przecenienia.

Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...