wtorek, 6 października 2020

Concept is not only idea of fashion?

 




Jak taki format sprawdzi się w galerii handlowej? Sama się nad tym zastanawiałam. W Szwecji już od jakiegoś czasu istnieje galeria handlowa, w której można kupić tylko używane rzeczy. Uważam, że chyba jesteśmy zbyt mało świadomym społeczeństwem by taki format na dużą skalę sprawdził się u nas.

 Ale zawsze można próbować na mniejszą skalę. Na taki krok zdecydował się Bazar Miejski. Jego działalność opiera się na sprzedaży regałów na których znajdują się powieszone ubrania do sprzedaży. Każdy może wykupić regał na wybrany przez siebie czas. Czyli to jest taki komis. Ogólnie świetna inicjatywa. Pierwszy punkt tego typu jest na ulicy Oleandrów, od niego wszystko się zaczęło. Później otwarto Bazar  Miejski na Żoliborzu i we Wrocławiu. 

We wrześniu do tego wszystkiego doszedł punkt w Galerii Młociny. Trochę ryzykowne posunięcie, niejako eksperyment. Mnie trochę trudno było tam trafić. Komis znajduje się na -1. Najlepiej trafić tam od wejścia do Primarka na poziomie 0 schodami ruchomymi w dół. To miejsce nie ma takiego klimatu jak Bazar na ulicy Oleandrów. Owszem tam jest ciasno, a w Bazarze w galerii jest komfortowo, poza tym są aż 4 przymierzalnie, ale to nie to samo. Bardzo dużo było jeszcze  tam rzeczy letnich. Nie trafiłam na wiele perełek, ale wiadomo, że w Bazarze raz coś trafisz, raz nie. Zależy od szczęścia. 

Jestem ciekawa jak ten koncept przyjmie się w galerii i  wrośnie w jej tkankę. Ogólnie klientów było mało. Mimo wszystko najbardziej odwiedzających Galerię Młociny przyciąga Primark.

How will it work in shopping centre? I wonder. There is in Sweden shopping centre where you can buy only used things. I think that in Poland we aren’t so conscious society, so in big scale such a concept couldn’t work. But we can try in lower scale.

 Bazar Miejski decided to do it, In this shop they are selling shelves where you can put clothes hanged for sale. Everybody can sell shelves  for particular time. It’s a consignment shop. It’s great idea.   First concept was created on  Oleandrow Street ,and it started. Later was opened Bazar Miejski in Zoiborz, and in Wroclaw.

There was opened another concept  In September  in shopping centre Mlociny. It’s some kind of experiment and risky. It was hard to me to get there. This Bazar is on -1 floor .Te best way to get there is from entrance of Primark on O floor escalators down. That place doesn’t have such a atmosphere as Bazar on  Oleandrow Street. Of course it’s smaller space and in Bazar in Mlociny is more comfortable and there are 4 changing rooms but it’s not the same. There are many summer clothes. I couldn’t found many special clothes but in Bazar once you find something or not. It depends on lucky.

 I’m really curious how this concept will manage to take roots. There were not many clients. Apart from that the visitors of shopping centre Mlociny mostly are attracted to buy in Primark. 



wtorek, 29 września 2020

How to shop in second hand?

 

Ostatnio odwiedziłam rodzinne strony. Zaszłam do secondo handów i mojego ulubionego sklepu Vintage Flora Vintage. Ale dziś nie o vintage mowa, a o szperaniu i to skutecznym. Poszłam do sieciówki lumpeksowej  CTO. Jest jeszcze inna sieciówa w moim rodzinnym mieście Haliszka.

 Wracając do CTO to udałam się tam na łowy. Uwielbiam to, że nigdy nie wiem co tam znajdę. I tak jest z każdym lumpem. Można trafić na skarb i to zupełnie nieoczekiwanie. Babka przede mną długo przyglądała się wieszakom ze swetrami, cierpliwie czekałam aż przejdzie dalej. Z początku były nieciekawe swetry z akrylu z sieciówek, ale pomyślałam tam coś musi być i przemierzałam wieszak po wieszaku. Nie przeglądając sztuka po sztuce możemy niestety ominąć skarby. 

Znalazłam sweter marki Boomerang ze Szwecji. Patrzyłam na składy swetrów. Ten sweter wydał mi się niepozorny, ale bardzo miły w dotyku. Przyjemny skład w większości wełna bez grama poliestru. Swetry tej marki jak sprawdziłam na stronie marki są po 300 zł, a ja swój w lumpie upolowałam za 8 zł. Odrobinę zmechacony, ale po goleniu nadający się do noszenia.

 Niektórzy twierdzą nie chodzę do lumpa, bo do tego trzeba mieć czas. A do zakupów w sieciówkach nie? Bardziej tu chodzi o cierpliwość. Typowy lumpeks nie ma selekcji, więc trzeba mieć masę cierpliwości. Ale jaką później ma się radochę jak się znajdzie perełkę za parę złotych. 

Moja rada jest też taka by nie odwiedzać lumpów w dniu nowej dostawy, jest wtedy straszny rozgardiasz i pełno ludzi, a ceny wyższe.

sobota, 12 września 2020

The Odder Side is not sustainable brand?

 

                                                         fot. Morgane Lay i Jonny Cochrane

Nowa kolekcja i  wiadro pomyj? O kogo chodzi? Marka The Odder  Side właśnie wypuściła na światło dzienne nową kolekcję na jesień/zimę 2020/21. Kampania marki robi wrażenie. Ubrania marki są prezentowane na pięknej i czarnoskórej modelce. Widać, że ta kolekcja powstała z myślą o Los Angeles, gdzie otworzą w przyszłym roku projektantki marki swój sklep. Nawet na tak ciepłą zimę, jaką obecnie mamy w Polsce w tych ubraniach będzie za zimno. Odkryte plecy, cieniutkie materiały nie zapewnią nam ciepła. Na jakieś większe wyjście owszem  jak się ma zapewniony transport to mogą się nadać te ubrania. 

Specjalnie w piątek udałam się do sklepu The Odder Side na Koszykowej by przyjrzeć się rzeczom z bliska. Owszem są ładne, ale czy składy są dobre? Myślałam, że może w sklepie internetowym marki jest jakaś pomyłka, jednak nie. Tak w ogóle dziwie się, że nie ma już koszuli Marais, to był hit. Mam dwie koszule Marais i jestem z nich bardzo zadowolona i oczywiście mają super skład. 

Marka kreuje się na zrównoważoną. Ale ostatnio coś się popsuło ze składami ich ubrań. Ceny poszybowały w górę, taki paradoks. Koszule Amber mają w składzie 50 procent poliestru. Jak to? To już nie są produkty eco tylko ściema. Swetry mają dużo akrylu, poliamidu. Mam wrażenie, że klientka płaci za otoczkę marki, czyli za sesję zdjęciową, a nie realną jakość i zrównoważoną modę. Marka przegięła pałę, stąd na Insta komentarze niezadowolonych klientek. Moja rada, jeśli marka kreuje się na zrównoważoną to i tak czytaj składy, bo może to być greenwashing.

niedziela, 6 września 2020

Change? Magda Mołek knows what it is.

 

Po co jest zmiana? Czy zmiana jest rodzaju żeńskiego? Pierwszy raz byłam na spotkaniu HerImpact w Miami Wars nad Wisłą i jestem pod dużym wrażeniem tego spotkania. HerImpact to platforma internetowa  nie tylko dla młodych osób, ale ludzi, którzy pragną rozwoju, impulsu do zmiany także w życiu zawodowym.

 Magda Mołek nieprzypadkowo prowadziła to spotkanie o zmianie. Ona sama przeszła na „ drugą stronę”, bo po 25 latach w telewizji powiedziała dość. Ta zmiana o 180 stopni życia zawodowego dojrzewała w niej o wiele wcześniej. Wtedy już chciała mieć coś swojego i na własnych zasadach. Postawiła na Youtube i Podcast o seksualności. Praca w telewizji ma też ciemniejszą stronę. Mołek wspomina, że długo nie mogła zasnąć w nocy. Stres i tempo to czarne strony telewizji, przy tym łatwo się można wypalić, a wymagania rosną, bo zmieniają się czasy i odbiorcy kanałów. Kiedy jej koleżanki z telewizji kupowały sobie drogie, markowe ubrania i torebki, ona odkładała pieniądze na to by zacząć robić programy na swoich zasadach. Na jej marzenie zawodowe poszły wszystkie oszczędności, które zgromadziła przez lata. Od Magdy bije optymizm i energia życiowa, naprawdę ta kobieta inspiruje. 

Tatiana, która była zaproszonym gościem wspomina, że przed lockdownem zaczęła pisać książkę o tym, że dawno nie było w Polsce żadnego kryzysu. Pandemia koronawirusa niejako sprawiła, że jej dzieło stało się nieaktualne. Musiała zmienić tematykę książki całkowicie.

 Teraźniejszość wymaga od nas elastyczności także na rynku pracy. Dziś jest potrzeba takich zawodów, a za kilka lat cześć starych zawodów przepadnie. Łączy się to z robotyzacją życia. 

Olga jest bardzo elastyczną osobą i wykonywała wiele zawodów. Nie boi się zmian zawodowych. Ostatnio napisała scenariusz filmu, wcześniej była skrzypaczką, aktorką.

 Tatiana mówiła o ważnej kwestii, że albo była uważana za starą na jakiś zawód albo za młodą. Taki jest paradoks. Nigdy wszystkim się nie dogodzi, trzeba iść własną drogą. 

Uczono nas byśmy były grzeczne i posłuszne, więc często postępujemy tak, bo to wypada. Wiadomo, że to nie jest dobra droga i trzeba to przepracować samej. Młode dziewczyny są trochę inaczej wychowywane. Ale czy na pewno mają łatwiej? Świetne spotkanie i bardzo inspirujące.

niedziela, 30 sierpnia 2020

Primark fashion disaster in Poland? But crowd loves it.

 

Cała Warszawa ruszyła na pospolite ruszenie. Tydzień od otwarcia sklepu Primark w Galerii Młociny w Warszawie postanowiłam tam pojechać. Dojazd z centrum? Tylko metrem, a i tak jedzie się ponad 20 minut. Mimo dalekiego usytuowania galerii od Śródmieścia nie zniechęciło to potencjalnych klientów.  Idąc w kierunku galerii można było się natknąć na mnóstwo osób  wracających z wojaży zakupowych z torbami z Primarka. Chyba nikt się nie spodziewał takiego zainteresowania sklepem przez klientów. Tydzień po oficjalnym otwarciu szał zakupowy  klientów nie mija. W innych sklepach panują pustki. 

By wejść do sklepu trzeba było czekać moment. I wiadomo jak wszędzie dezynfekcja rąk, sprzedawca sklepu wręcza nam też torbę na zakupy. I wchodzimy. Na poziomie O znajduję się między innymi  dział damski, kosmetyki, akcesoria.  Kolejny 1 poziom to m.in. dział męski, dziecięcy, bielizna damska. Ogólnie uważam, że ciężko tam kupić coś dobrej jakości i w naprawdę niskiej cenie. Jeśli chodzi o przedział cen to nie jest on wcale taki niski. Strefa w której ubrania dla kobiet były droższe była prawie opuszczona.

 Jeśli chodzi o ubrania damskie to szału nie ma. Dużo tam jeszcze było rzeczy letnich. Podobały mi się boyfriendy, slouchy jeans i spodnie ze sztucznej skóry, ale ich ceny były za wysokie jak na jakość, którą prezentuje ten sklep. Ogólnie poza jeansami inne ciuchy  nie były specjalnie modne i przypominały Pepco. Ceny jeansów były od 55 zł, a te bardziej modne kosztowały zwykle 75 zł. Niby te jeansy były wykonane w poszanowaniu dla środowiska.

 Bardzo dużo kobiet kupowało koczyki, mocno przerzedzone były miejsca , gdzie wisiały. Mnie bardzo podobała się torba, która na paragonie widnieje jako kopertówka, w stylu pouch bag w pięknym beżowym kolorze. A że w środku miała torbę ochronną I plastikową to nie zauważyłam rozprucia w środku, ale już nie chciałam jej wymieniać, bo jej warstwa zewnętrzna wygląda dobrze. Bardzo dobra jest do trzymania w ręce i pod pachą. Moja torebka- podobna, kupiona w polskiej sieciówce nie jest tak wygodna do trzymania w ręce. 

Dział męski nie jest za duży, ale podobnie jak na dziale damskim dużo na nim jeansów. Jestem ciekawa jak z działu artykułów do domu sprawdzą mi się zapachy w dyfuzorze. Ogólnie dział dziecięcy i domowy to chyba najfajniejsze działy. Jeśli chodzi o kosmetyki to cenowo jakiegoś ogromnego szału nie było, ale i tak ceny były przystępne w miarę. Ogólnie ten dział był bardzo kolorowy. Bałabym się kupić w tym Primarku walizkę.


 Urok nowości na polskim rynku na pewno podziałał, ale ja mam mieszane odczucia co do tego sklepu. Nie lubię takich tłumów. Na pewno na ogromy plus zasługuje szybka i sprawna obsługa w sklepie. Raczej jak pojadę następnym razem do tej galerii to do Bazaru Miejskiego, a nie Primarka.

niedziela, 23 sierpnia 2020

Trends and streetstyle?

 


Ktoś ci mówi tego się nie nosi. Olej to. Neony niemodne. Redaktorzy mody nie zawsze wiedzą lepiej.  A jeśli znają się na trendach to nie wszystko musimy wcielać w życie. Nie dajmy się omamić. To że coś jest modne to niekoniecznie jest dla nas. Czasem też czytamy gdzieś, że coś wychodzi z mody, jest passe, a później okazuje się, że tak nie jest. Pamiętam, że kiedyś czytałam te wszystkie artykuły o trendach i miałam mętlik w głowie. Przecież ugly sneakers miały wyjść z mody?

 Ulica kreuje coraz częściej trendy i różni ludzie piszący o tym powinni mieć to na uwadze. Poza makrotrendami, które noszą prawie wszyscy są też mikrotrendy. To są trendy dla prawdziwych fashionistek. One są trendsetterkami i jako pierwsze noszą daną rzecz. Oczywiście później dana rzecz może przejść to mainstreamu, ale nie zawsze tak się dzieje. Trudno jest przewidzieć, co przyjmie ulica, dlatego coraz trudniej jest być projektantem. 

Możemy inspirować się tyloma rzeczami. Nie bierzmy wszystkich tekstów tak serio, przecież piszą je tylko ludzie i nie zawsze mają rację. Przyznam szczerze, że moim największym źródłem wiedzy jest obecnie Instagram, tam naprawdę jest pełno rzetelnej wiedzy. Oczywiście czytam też artykuły online, ale inne treści niż kiedyś. To od nas zależy co będziemy nosić. Jeden założony modny ciuch nie czyni nas modnymi. Liczy się całokształt i to jak to udźwigniemy. Chciałabym widzieć w Polsce mniej pańciowatych stylówek, ale i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś.

czwartek, 20 sierpnia 2020

Beauty is inside?

 

Wpadamy w to wszystkie jak śliwka w kompot. Chcemy być piękne. Od małego wmawia się nam, że takie musimy być by osiągnąć szczęście w życiu. Wpadamy przez to w anoreksję i bulimię.

 „Obsesja piękna” to książka ważna, poruszająca i do bólu szczera i prawdziwa. Autorka i zarazem badaczka nie pokazuje w niej tylko surowych faktów. W czasie pracy nad książką przeprowadziła ona szereg wywiadów z kobietami w różnym wieku na temat obsesji piękna. Wydaje nam się, że gdy będziemy idealne, piękne, szczupłe to nic nam nie stanie na przeszkodzie do szczęścia. Ale przecież nikt nie jest ideałem ,a pod jej pozorami często są rysy, skazy i słabości.

 Body shaming zamiast body positive to niestety nasze życie. Nie akceptujemy swojego ciała więc jak mamy czuć się szczęśliwe? Piękno to często kwestia względna. Wmawia się nam panujący kanon. Nie musimy być takie i możemy mimo rozmiaru antykanonowych możemy cieszyć się swoim ciałem.Ciało to nasz organizm, który ma nam dobrze służyć przez lata. Ale aby to się stało to powinniśmy dobrze je traktować z czułością i zrozumieniem.

niedziela, 16 sierpnia 2020

Chanel No 5 that's all I need.

 

Czy można dowiedzieć się czegoś nowego o powstaniu perfum Chanel No 5? To najsłynniejsze perfumy świata. Skąd wypływa ich moc? Mimo że najnowsza książka o Coco to powieść, jednak jest  w niej wiele elementów biografii projektantki. Autorka wnikliwie przygląda się jej  życiu.  Co najbardziej napędzało Chanel w życiu? Miłość i ambicja. 

Po tragicznej śmierci kochanka, z którego strony liczyła na to, że kiedyś będzie jego żoną straciła chęć robienia czegokolwiek. Jakby z jego śmiercią umarła cześć niej. Projekt na słynne perfumy był ich wspólnym pomysłem. To Misia, jej przyjaciółka, namówiła ją by mimo śmierci Boya kontynuowała ten projekt. To ona dodawała jej siły. 

Widać w tej opowieści jak wielki wpływ mieli na powstanie perfum różni mężczyźni spotkani przez Coco na swojej drodze. Jej urok ich przyciągał. Jeśli chodzi o ambicję to Chanel chciała być wreszcie traktowana na równi z bogatą socjetą. Jednak nawet po powstaniu perfum tak się nie stało. Ale nie można odmówić jej niezależności o której inne kobiety mogły tylko marzyć.

 Żyła na własnych zasadach. W duchu pozostała tą małą dziewczynką z sierocińca. Cyfra 5 spełniała ważną rolę w życiu Coco. To nie przypadek, że wybrała próbkę nr 5. Pierwotnie miała być wprowadzona mała ilość perfum przeznaczonych tylko dla najlepszych klientek. Na szczęście zainteresowanie jakie wzbudzały doprowadziła do ich seryjnej produkcji. Autorka dotarła do wielu istniejących źródeł na temat życia Coco. To wciągająca lektura nie tylko o perfumach Chanel.

How to find my way in fashion world?

 





Dużo osób tak robi? Mamy jakiś pomysł, ale go sabotujemy. Przemawia przez nas lęk, obawa, że to na pewno się nie uda. Porównujemy się przy tym z innymi, a przecież każdego z nas ścieżka jest inna. Bo nikt nie jest taki sam. Jesteśmy niepowtarzalni. Jednak cały czas w naszej głowie przemawia głos: inni są lepsi, mają większą wiedzę, znajomości, więcej szczęścia. Można tak wymieniać bez końca. 

Można być wiecznie niegotowym by coś zmienić. Ale często też życie może raczyć nas przeszkodami. I to od nas zależy czy je przeskoczymy bez szwanku. 

Założenie własnej marki to nie taka prosta sprawa. Trzeba znaleźć niszę. Robić coś innego. Wyróżnić się. Nie jest łatwo. Wybranie szwalni to też nie taka prosta sprawa. Jak to czytacie to pewnie zastanawiacie po co to piszę. 

Koronawirus uświadomił mi jak życie jest krótkie  i  urządzone na cienkich podstawach. Często żyjemy na automacie, robimy rzeczy, bo tak trzeba. Ale czego my chcemy? Sama zmagam się z trudnościami. Biję głową w mur. Oczekiwania vs. Rzeczywistość. Uwielbiam pisać od małego. Chciałabym żeby to było moją pracą, ale zmagam się z brutalną rzeczywistością. Moda to duża cześć mojego życia. Czy kiedyś wreszcie mi się powiedzie?

sobota, 8 sierpnia 2020

Laurent is always alive?

 

Nic tak nie boli jak samotność? W końcu obejrzałam film, który leżał na mojej domowej półce dość długo. O jakim filmie mowa? Saint Laurent to film, który pozornie nie skupia się na całym życiu projektanta. Głównie mamy tu młodego Laurenta, ale pojawia się tu też jego starsza wersja. Laurent jawi się jako postać nieszczęśliwa. Samotnik wśród tłumu. 

Bardzo negatywnie ukazano filmie partnera Laurenta – Pierre’a Berge. To on niejako przyczynił się do zamknięcia w szpitalu psychiatrycznym projektanta. Nastąpiło to po akcie buntu Yvesa. Yves nie panował nad swoimi emocjami, dawał się im ponieść, ale to nie powód by odebrać mu wolność. Lubił używki, alkohol, narkotyki. 

Jego partnera nie interesował sam projektant, ale „dobro” marki.Dlatego nie pozwolił na publikację udzielonego przez Yvesa wywiadu telefonicznego, w którym projektant mówi o swoim pobycie w wojsku i późniejszej depresji. Przecież to zszargałoby markę. Berge, niczym Dulska bohaterka powieści Zapolskiej, wyznawał zasadę, że swoje brudy powinno prać się we własnym domu. To co powinniśmy widzieć to obraz idealny,  fasada.

 Ale film pokazuje tez moc twórczą Laurenta i jego wielki talent. Miał przyjaciół, dla których był ważny. Mimo wszystko jest to film wart obejrzenia mimo że jest trochę przydługi.

niedziela, 2 sierpnia 2020

Beauty has no age

Dlaczego to robimy, my kobiety sobie i innym przedstawicielkom tej samej płci.? Pamiętam jak moja znajoma widząc grubszą  dziewczynę z przystojnym chłopakiem twierdziła, co on w niej widzi? Podobnie było z brzydszą dziewczyną jej zdaniem. Mówiła ona jak to nie może znaleźć miłości, a takie kobiety jakoś znajdują partnerów. Jakże łatwo jest patrzeć krytycznie na inne osoby, widzieć w nich skazy, a w sobie ideał. 

Karolina Cwalina coach spotkała się z hejtem na swój temat. Jakże ty jesteś za brzydka, gruba, żeby być z taki przystojnym mężczyzną. To jest straszne, co kobiety robią sobie w przestrzeni publicznej czy w Internecie. Przecież nikogo nie powinno obchodzić z kim jest Karolina to jej sprawa. Poza tym co z tego, że nie była chuda. 

Nie róbmy tego sobie. Internet mocno przekłamuje rzeczywistość, ale są już konta, które pokazują, że można tak idealnie wykadrować i przefiltrować zdjęcie, że wygląda się idealnie. 

Pamiętam, jak czytałam książkę Jacykowa stylisty, który był na spotkaniu w Ameryce, gdzie kobiety wyglądały na zrobione u tego samego chirurga. W Polsce robi się podobnie. Kobiety zrobione tak, że aż bije po oczach. Jesteśmy bardzo krytyczne wobec siebie. Pragniemy jak najdłużej zachować młodość. Tak się nie da. Tak samo jak wobec siebie jesteśmy krytyczne wobec innych kobiet. Jak nie kochając  siebie możemy wspierać inne kobiety?


Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...