niedziela, 29 kwietnia 2018

Capsule wardrobe by Oksana


Jak budować swoją szafę? Napisano na ten temat wiele, ale myślę, że nie wszystko jeszcze wyjaśniono. Dlatego moim zdaniem warto pisać na ten temat. Impulsem do napisania tego tekstu jest dla mnie cykl spotkań w TFH Koncept w Warszawie zatytułowanych Akademia Stylu. Każde spotkanie jest na inny temat, a wszystko prowadzi stylistka, projektantka Oksana Gaunt.

Co powinno stanowić idealną szafę? Nasza szafa w większości powinna bo w 60, 70 procentach składać z ubrań bazowych. Najlepiej żeby to były ubrania dobrej jakości, bo często ich używamy. Tylko 15 procent naszej szafy powinny zajmować ubrania w zgodzie z trendami 25 lub 35 procent stanowią ubrania wierzchnie. Jeśli czegoś nie nosiłyśmy co najmniej rok to powinnyśmy się tego pozbyć. Możemy to wystawić na Allegro lub oddać potrzebującym. Nie wyrzucajmy ubrań do śmietnika. 


Zacznijmy od tego, że wszystkie ubrania na dany sezon w naszym przypadku wiosenno – letni kładziemy na łóżku. Przyglądamy się uważnie tym rzeczom. Zadajemy sobie pytanie czy kocham tę rzecz. Jeśli dane ubrania nie budzi w nas takich uczuć to je wyrzucamy. Inne pytanie które sobie powinnyśmy zadać to czy potrzebujemy tej rzeczy.


 Nasza Capsule wardrobe powinna składać się z 37 rzeczy na dany sezon. Jeśli robimy zakupy na określony sezon to kupujemy tylko 4-6 par ubrań łącznie obuwiem. Wiedząc jaki jest nasz typ kolorystyczny i jakie aktualnie modne kolory nam pasują możemy iść na zakupy. Nie ma czegoś takiego jak idealna baza dla wszystkich. Inaczej będzie się ubierała kobieta która pracuje w biurze, a odmiennie młoda matka. Ubranie należy po prostu dopasować do swojego trybu życia. 


Oksana mówiła, że należy pomyśleć co jest naszym uniformem? Jaki strój będzie dla nas najlepszy. Wracając do ubrań w trendach na nie możemy wydać mniej, bo trendy zmieniają się dość często. W swoim stroju nie powinnyśmy przesadzać z kolorami 3 kolory to max. 


Oksana nie lubi ubrań sportowych. Jej zdaniem to ubrania na działkę. Podobne podejście ma do butów sportowych. Z tym się z nią nie zgodzę. Jeśli pracujemy w miejscu gdzie możemy pozwolić sobie na taki strój to nośmy go. Może nie dres, ale bluza czy sportowe buty dla mnie są ok.

Plus size good size?


Dostrzegam pewną prawidłowość. W sumie trudno to nazywać prawidłowym. Widzę to jak chodzę po ulicach i obserwuję jak ubrani są ludzie. Mężczyźni zwykle są ubrani  sztampowo i nudno.  W przypadku kobiet to inna sprawa.  Tu sytuacja zmienia się o 180 stopni. Kobiety strojem mogą bardziej zaszaleć niż mężczyźni. Ale zdarza się kobietom czynić takie kwiatki, że aż głowa staje. Pomysłowość nie zna granic. Karygodne jest noszenie prześwitujących legginsów. Niezależnie czy jesteś szczupła czy nie. To wygląda jak modowy koszmarek. Zauważyłam pewną prawidłowość. Kobiety w rozmiarze 42 i powyżej chcą wyglądać jak szczupła dziewczyna. Ale noszenie przez zasobniejsze kilogramowo panie ubrań takich samych jakie pasują tylko chudym, szczupłym kobietom nie odejmie im kilogramów. Wręcz odwrotnie i będą wyglądać karykaturalnie. Skąd to się bierze?

Jesteśmy tresowane uważam że to właściwe słowo już od dzieciństwa. Reklamy w telewizji, pisma modowe kształtują w nas wymarzony obraz, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, że waga wpływa na problemy w własnej samoocenie nie przylegającej do wyidealizowanej rzeczywistości. Sama schudłam 10 kilo i wreszcie czuję się dobrze w swoim ciele. Moim problemem było kupno sukienek. Chciałam oczywiście nosić te co noszą szczupłe dziewczyny. W pasie pasowały to w biuście były za szerokie i odwrotnie. Patrząc z drugiej strony to dziewczynie powyżej 40 rozmiaru trudno jest kupić ubrania które nie byłyby zarezerwowane dla szczuplutkich panien. I tu koło się zamyka. Złotego środka nie ma. I faktycznie to jest smutne, bo dla kobiet w wyższych rozmiarach prawie nie ma alternatywy. Jak znaleźć złoty środek?

 Należy przyjrzeć się swojej sylwetce. Dziewczyny plus size też mają atuty które mogą pokazać, a niedoskonałości ukryć. Dlatego nie piszę wam schudnijcie jak ja. Nie, bo to każdego indywidualna sprawa. Wiem jak ciężko jest pokochać siebie z dodatkowymi kilogramami. Pamiętajcie wszystkie jesteśmy piękne i niepowtarzalne i nie ma takiej drugiej jak my.

piątek, 13 kwietnia 2018

PLNY LALA - Gigi Hadid and big success?











Dlaczego marka PLNY LALA odniosła sukces? Ostatnio znalazła się obecna światowych mediach modowych  za sprawą Gigi Hadid. Założyła ona bluzę z napisem Piña Colada. Wcześniej taką samą bluzę nosiła polska blogerka modowa Maffashion. 

Gigi Hadid jest nie tylko modelką, ale i osobą ze starannie dopracowanym wizerunkiem modowym. Oczywiście ma kogoś kto jej doradza co włożyć. Mimo to albo na szczęście nie jest przebrana, a jej wizerunek jest spójny. Stylizacje, które nosi są dopasowane w każdym calu. Pasują do jej osobowości i zwykle jest to streetwear. 

PLNY LALA na polskim rynku istnieje od 2009 roku. Projektantką marki jest Eliza Minetti. Na sukces marki wpłynął na pewno projekt Warszawska lala. Koszulki, torby i inne produkty z tym napisem sprzedają się świetnie do dziś. A klientki pytają kiedy będzie Wrocławska lub Krakowska Lala. W ostatnim live na Instagramie Eliza jasno powiedziała, że nie zaprojektuje  innej lali niż warszawska. Kolekcja Piña Colada po tym sukcesie jest wyprzedana. Ale to nie koniec tej odsłony. W tym live Eliza powiedziała, że będą nerki Piña Colada, skarpety i torby. Nie mogę się doczekać. 

Wczoraj widziałam zajawki najnowszej kolekcji na Insta i są świetne. Ale na to by były w sklepach trzeba jeszcze poczekać. W przyszłym roku minie 10 lat od założenia marki. Marka stawia na jakość. Może nie są to tanie rzeczy, ale właśnie ich wykonanie w Polsce z dobrych materiałów i niepowtarzalny design sprawiają, że marka ciągle jest na topie. Świetnie prowadzony Insta to też jest na plus. Marka jest bliska klientkom i  dba o nie. Osobiście uwielbiam tę markę właśnie za niepowtarzalność. Jej produkty się wyróżniają na plus. Ostatnio kolejne znane kobiety pokazały się w ubraniach PLNY LALA. Może niedługo zobaczymy w jej rzeczach Kendall Tanner? Zobaczymy.

czwartek, 29 marca 2018

PLNY LALA or omweekend- who have right?



to jest koszulka omweekend

a  to PLNY LALA

Kto ma rację.

Skin coach - a way to better life


Jak to jest z tą urodą? Czy warto przekłamywać mity? Kim jest skin coach? Na wszelkie wątpliwości związane z urodą w swojej książce odpowiada skin coach. Jest to osoba zajmująca się w skrócie treningiem urody. Chodzi o to byśmy wyglądały i czuły się dobrze w swoim ciele. Nasza cera wpływa na to jak się czujemy i czy uśmiechamy się do siebie w lustrze. 

Autorka ukazuje nam różne triki przybliżające nas do pięknej, zdrowej cery. Ważne jest co jemy i w jakich ilościach. Dobra dieta jest podstawą świetnego wyglądu, bo to co jemy odbija się na naszej cerze. Organizm trzeba też odpowiednio nawadniać pijąc minimum 2  litry wody niegazowanej wody dziennie. Skin coach podaje też nam przepisy na domowe łatwe w wykonaniu zabiegi kosmetyczne. Takie nasze niedrogie domowe SPA. 

Słońce nie jest naszym najlepszym sprzymierzeńcem. Autorka radzi go unikać. A jeśli wychodzimy na słońce to powinnyśmy używać odpowiedniego kremu z filtrem. Czy faktycznie latem w Polsce trzeba używać takiego kremu do twarzy? Są tacy co uważają inaczej, bo przecież w Polsce nie ma takich upałów jak np. w Hiszpanii. Ale przebywanie długo na słońcu nie jest sprzyjające dla naszego wyglądu. Skóra się starzeje, możemy dostać poparzenia słonecznego. Także też jestem zwolenniczką używania kremu z filtrem do twarzy latem. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

 Koreańska pielęgnacja jest coraz bardziej modna na świecie. Ale kobiety w innych krajach nie mają takiej skóry jak Koreanki. Czy faktycznie powinny używać podobnych produktów? Wszystko należy robić z głową. Bardzo podoba mi się to zdroworozsądkowe podejście. Co zawierają nasze kosmetyki też wpływa na nasz wygląd. SLS, LSL, parabeny to chemia która często występuję w naszych kosmetykach. Warto sobie uświadomić że kosmetyki mające takie składy nie wpływają korzystnie na nasz wygląd. Ta książka otworzyła mi oczy na pewne sprawy, polecam ją waszej uwadze.


wtorek, 13 marca 2018

Does Polish Vogue has strength?




Wreszcie mamy go! O czym piszę? Chodzi o polski Vogue. Nie przypuszczałam, że kiedyś doczekam tej chwili. To był niezapomniany moment w historii polskiej mody. I nie jest to stwierdzenie na wyrost. To jest prestiżowe pismo. Jedno z najlepszych, najpoczytniejszych pism o modzie na świecie. 

Od momentu kiedy dowiedziałam się że polski Vogue wreszcie będzie byłam ciekawa jaką przybierze formę. Redaktor naczelny od początku mówił, że chce by były tam artykuły polskiej edycji, a nie same przedruki z innych edycji magazynu. To nie jest tak, że każda edycja niezależnie od kraju jest taka sama. Każda edycja z powodu tego, że powstaje w krajach o odmiennej kulturze jest inna i zarazem niepowtarzalna. Mam nadzieję, że polska edycja zachowa swój charakter. 

Po ukazaniu się pierwszego numeru polskiego Vogue mówiono głównie o dwóch rzeczach: okładce i reklamach. Zacznijmy od reklam. Ludzie, którzy twierdzą że polski numer ma bardzo dużo reklam chyba nigdy nie czytali tego pisma. Zarzucanie  polskiemu Vogue, że składa się z samych reklam to daleko posunięta ignorancja. Ale wiadomo jak się chce to do wszystkiego można się przyczepić. Pismo musi na siebie zarobić nieważne jak byłoby elitarne. Takie są prawa rynku. Ktoś musiał wyłożyć niemałe pieniądze żeby polska edycja powstała. Ale nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. 

Druga rzecz – okładka. Powstało mnóstwo memów, przerobionych okładek. Napisano mnóstwo komentarzy. Okładka pokazała szarą smutną Polskę. Czy faktycznie tacy jesteśmy? Jakoś nie tryskamy na co dzień zbytnim optymizmem. Trzeba przyznać że posunięcie z taką. a nie inną okładką było strzałem w dziesiątkę. Było doskonałym chwytem marketingowym na propagowanie nowego tytułu. 

Zawartość pisma jest naprawdę na dobrym poziomie. Mnie najbardziej podobał się dział kultury prowadzony przez Andę Rottenberg, A. co do mody pokazuje ją inaczej niż inne pisma na polskim rynku. Zwraca uwagę na mechanizmy współczesnej mody. Nie nakazuje kup to, bo to jest w trendach. Pokazuje edukuje i inspiruje. Już 14 marca ukaże się nowy numer Vogue. Okładka jest znacznie spokojniejsza. Jestem ciekawa zawartości. 
To już jutro! Czekam na nowy numer.


Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...