niedziela, 25 października 2020

Polish hell for polish women

 




Nie miałam siły pisać przez to co się stało. Mimo że to blog głównie o modzie to muszę o tym napisać. Ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego zbulwersował większość kobiet w tym mnie. Przeżyłam szok, niedowierzanie. Jak to się mogło stać? Jak można było sprowadzić nas do inkubatorów? Przypomniała mi się słynna sprawa Alicji Tysiąc, której mimo tego że poród groził utratą zdrowia to nie wykonano aborcji. Ile będzie teraz takich kobiet? Nasze prawa elementarne zostały złamane i to w jednej chwili. Kiedyś oglądałam film „ 4 miesiące, 3 tygodnie i dwa dni” o pokątnych aborcjach w Rumunii w czasie dyktatury. Kobiety z narażeniem życia decydowały się na groźne dla zdrowia często nie wykonywane w sterylnych warunkach zabiegi.

 Chwilę przed wyrokiem na Polki widziałam pojazd z napisem o mafii aborcyjnej, a chwilę później nastąpiło piekło kobiet. Sam rząd doprowadza do tego, że podziemie aborcyjne będzie. Nie wszystkie kobiety stać na zabieg zagranicą. Część będzie dokonywała zabiegów z narażeniem życia.

 Kasiu Godek czy wiesz, że masz na sumieniu losy milionów Polek? A ty jeszcze bardziej mimo to chcesz zakazać aborcji kobietom. Kobieta w wyniku gwałtu miałaby rodzić. Jak można skazywać Polki na ten los?

Nasze życie coraz częściej przypomina czasy stalinizmu w Polsce. Władza mimo pandemii decyduje się na taki krok, krok tchórzliwy i to w tak trudnym czasie dla nas wszystkich. Nigdy nie byliśmy, a może od bardzo dawna tak podzieleni. Jak można zakazywać kobiecie aborcji, kiedy jej życie jest zagrożone? Jak można zakazywać aborcji, kiedy płód nie przeżyje dłużej niż 5 minut. To są metody nazistowskie. Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu - to tam powinniśmy skierować zbiorowa petycję w sprawie łamania naszych praw. Bo to są nasze prawa i to elementarne. Rząd przejmuje się życiem niepoczętym, a nie losem matek chorych i niepełnosprawnych dzieci. Cofnęliśmy się do średniowiecza.














czwartek, 15 października 2020

Is it Zara hope for pandemic times?

 

Photo Steven Meisel


Postapokaliptyczny świat staje się faktem? Zara opublikowała film swojej nowej kampanii na jesień/zimę 2020/21.  Świat mody musiał się dostosować do nowej rzeczywistości podobnie jak my sami. Rzeczywistość trzeba przyjąć jaką jest. Zara ukazuje nam moc kobiet, siłę. Kobiecą pewność wzmocnioną strojem. Stylizacją w stylu męskim z krawatem. Power dressing rządzi. 

To nie chodzi o to, że kobiety stają się bardziej męskie, one po prostu znają swoją wartość. Coraz więcej kobiet zajmuje wysokie stanowiska i posiada wyższe wykształcenie w przeciwieństwie do mężczyzn. Kobiety zaczynają zajmować należy im miejsce. 

Kobiety z reklamy Zary mają kobiece fryzury z warkoczem w stylu ludowym, Tatiana Tymoszenko takie lubiła mieć,  w kontraście do mocnych stylizacji i je równoważą. 

Ptak w kampanii  Zary zwiastuję zmianę, bo nikt nie wie jak życie się potoczy, czy obudzimy się mocniejsi? Na pewno ten film daje nam nadzieję.

 Jedno nie tylko mnie się nie podoba ostatnio w Zarze to zbyt duży wzrost cen ubrań.

środa, 14 października 2020

Is body positive a fake?

 

                                Photo Marie Haid


W tym roku na szczęście odbył się festiwal filmów dokumentalnych Millenium Docs Against Gravity. Byłam na nim, obejrzałam filmy o modzie i o jeden ciałopozytywny,  postanowiłam wreszcie napisać coś na temat jednego z nich, czyli filmu „ Grubaski na front”.

 Pozornie wydawałoby się, że będzie to optymistyczna historia o młodych kobietach, które pokazują swoje wdzięki bez skrępowania na Instagramie, czasem nawet za bardzo odważnie. Kochają swoje ciało i nie mają problemów z samoakceptacją. Ale to tylko pozory. Pod płaszczykiem pozornie wysokiej samooceny kryje się u nich mała i zakompleksiona dziewczynka. Obsesja piękna dotknęła je wszystkie. One chcą  być szczupłe. 

To wmawiają nam media, a my to przyjmujemy od małego, bo to serwuje nam świat. Dlatego ulegamy temu. Przecież wiele z nas wmawia sobie, jeśli będę szczupła to będę szczęśliwa. Ale to tak nie działa. Jeśli nie ułożymy sobie spraw w głowie to sam spadek wagi ciała nie pomoże.Obnażanie się fizyczne i psychiczne na Instagramie daje  tylko chwilową ulgę. 

Cieszę się, że powstał taki dokument. Pokazuje z czym muszą zmagać się każdego dnia osoby plus size. Mimo swoich kompleksów te kobiety pomagają innym by zaakceptować siebie. Film daje przemyślenie czy ciałopozytywnośc istnieje, a może mamy ją tylko na pokaz, a pod nią miliard kompleksów.

 

sobota, 10 października 2020

Emily in Paris is not fashionable.

 

PHOTO: COURTESY OF NETFLIX,refinery29.com



Wielka moda czy prymitywna? Emily in Paris to nowy serial Netflixa. Zawiera tylko 10 odcinków i to dość krótkich, nakręconych z myślą o dalszym ciągu. Czy ten serial do siebie przekonuje? W końcu jego twórcami są ludzie odpowiedzialni za powstanie kultowego serialu Seks w wielkim mieście. Oba te seriale są bardzo różne.

 W serialu o Emily pokazano  piękny Paryż. Właśnie tą lukrowaną wersję chcą oglądać Amerykanie. Nie ma tu ciemnych uliczek, bezdomnych, imigrantów. Wszystko jest ładnie podane. Ale wiadomo to tylko serial. Francuzi w większości nie gadaliby z Emily, która nie zna francuskiego. Oni nie cierpią  języka angielskiego.

 Styl Emily nie odpowiada mi, też jest zbyt infantylny mimo obcasów. Fajnie, że jest kolorowy, ale mnie nie przekonuje mimo że ubrania są ładne. Nie ma w nim za wiele wielkiej mody, czy kreatywnego spojrzenia na nią. 

Serial jest po części przewidywalny. Spodziewałam się czegoś więcej, czegoś bardziej ambitnego. Pokazywanie jak zostać gwiazdą instagrama, pokazywane w stereotypowy sposób też mnie nie przekonuje. 

Ma być kręcony 2 sezon serialu, ciekawe czy w nim zostaną podjęte ambitniejsze wątki. 

Amerykanie mają tendencję do pokazywania jaki świat jest mały i to mamy w tym serialu.

Real fashion or too simple. Emily in Paris in New Netflix series. It contains 10 short episodes filmed to be continued. Is this production convincing? After all it creators are people who created Sex and the city. Those two series are different. 

In series about Emily is shown beautiful Paris. This pretty version of Paris want to see Americans. There aren’t shown black streets, homeless people or immigrants. It is beautiful served. But it’s only a film. Most of French people couldn’t talk with Emily in English, who doesn’t speak French. They hate English.

 Emily’s style isn’t convincing for me, there are high heels, but I think it is childish. It’s good that it is colorful  but I don’t get it. There is no fashion or creative view on it. Showing how to be a Instagram star in stereotype way, I don’t get it.

 There are rumors that 2 series will be filmed, I’m curious that would there be ambitious moments. 

Americans show in this series that world is small even Paris. 













piątek, 9 października 2020

Chaos and ruin?

 

Miało być o modzie, ale coś jeszcze głębiej we mnie siedzi. Większość Polski znalazła się w żółtej strefie. Znów mamy powrót do tego co było po lockdownie. Mądrość naszego rządu jest zatrważająca. Zresztą w  wielu krajach widzę głupotę rządzących. Czyżby wyborcy byli tak głupi i ślepi, że ich wybierają? A może powinniśmy wybierać mniejsze zło? 

Od jutra znowu w całej Polsce nosimy maseczki na zewnątrz. Czy to coś da w przenoszeniu się wirusa? Moim zdaniem nie bardzo.  Wesela mogą być organizowane, ale zakazano dyskotek i siedzenia w lokalach po 22. Gdzie tu rozsądek? Firmy już obawiają się kolejnego zamknięcia w domach ich pracowników, więc często pracują oni zdalnie. 

Dużo ludzi neguje tego wirusa. A on sobie poczyna, że ho ho. W zakazach nie ma mądrości, ale może ludzie potrzebują kagańca? 

Wszystko to jest pomieszane i poplątane. Jesteśmy na skraju zapaści gospodarczej. Jako jedyny kraj jesteśmy oznaczeni jako żółty jeśli chodzi o wartość naszej gospodarki. Kolejny lockdown by nas ubił. Ale rząd jest nieprzewidywalny i nie wiadomo co zrobi.

 To my w tym chaosie powinniśmy zachować zdrowy rozsądek i trzeźwe myślenie.


It should be about fashion, but I have something deeply inside me. Most of Poland is in yellow zone . We are coming back to things which have happened after lockdown. The wisdom of our government is terrifying . Apart from that I see stupidity of those who are ruling the world. Are voters so stupid and blind that they made such a choices? Maybe we should choose the lesser of two evils?

 Tomorrow is the day we people in Poland must wear masks outside again. Will it  shelter us from spreading the virus? I this the answer is definitely no. The weddings can be organized of course for smaller group of people, but discotheques or sitting in restaurant after 22 is prohibited. Where is  wisdom? Companies are worrying about another lock in homes their workers, so they often work at home. 

Many people try to convince others that the virus doesn’t exist. In allows we don’t have wisdom, but maybe people need it?

 Everything is confused. We are on the edge of economic collapse. Poland is the only country in Europe which is sign as yellow if it comes to worth of our economy.  Another lockdown could ruined us. But our government is unpredictable and we don’t know what they will do.

 In this chaos we should try to keep the common sense and clear head.

wtorek, 6 października 2020

Concept is not only idea of fashion?

 




Jak taki format sprawdzi się w galerii handlowej? Sama się nad tym zastanawiałam. W Szwecji już od jakiegoś czasu istnieje galeria handlowa, w której można kupić tylko używane rzeczy. Uważam, że chyba jesteśmy zbyt mało świadomym społeczeństwem by taki format na dużą skalę sprawdził się u nas.

 Ale zawsze można próbować na mniejszą skalę. Na taki krok zdecydował się Bazar Miejski. Jego działalność opiera się na sprzedaży regałów na których znajdują się powieszone ubrania do sprzedaży. Każdy może wykupić regał na wybrany przez siebie czas. Czyli to jest taki komis. Ogólnie świetna inicjatywa. Pierwszy punkt tego typu jest na ulicy Oleandrów, od niego wszystko się zaczęło. Później otwarto Bazar  Miejski na Żoliborzu i we Wrocławiu. 

We wrześniu do tego wszystkiego doszedł punkt w Galerii Młociny. Trochę ryzykowne posunięcie, niejako eksperyment. Mnie trochę trudno było tam trafić. Komis znajduje się na -1. Najlepiej trafić tam od wejścia do Primarka na poziomie 0 schodami ruchomymi w dół. To miejsce nie ma takiego klimatu jak Bazar na ulicy Oleandrów. Owszem tam jest ciasno, a w Bazarze w galerii jest komfortowo, poza tym są aż 4 przymierzalnie, ale to nie to samo. Bardzo dużo było jeszcze  tam rzeczy letnich. Nie trafiłam na wiele perełek, ale wiadomo, że w Bazarze raz coś trafisz, raz nie. Zależy od szczęścia. 

Jestem ciekawa jak ten koncept przyjmie się w galerii i  wrośnie w jej tkankę. Ogólnie klientów było mało. Mimo wszystko najbardziej odwiedzających Galerię Młociny przyciąga Primark.

How will it work in shopping centre? I wonder. There is in Sweden shopping centre where you can buy only used things. I think that in Poland we aren’t so conscious society, so in big scale such a concept couldn’t work. But we can try in lower scale.

 Bazar Miejski decided to do it, In this shop they are selling shelves where you can put clothes hanged for sale. Everybody can sell shelves  for particular time. It’s a consignment shop. It’s great idea.   First concept was created on  Oleandrow Street ,and it started. Later was opened Bazar Miejski in Zoiborz, and in Wroclaw.

There was opened another concept  In September  in shopping centre Mlociny. It’s some kind of experiment and risky. It was hard to me to get there. This Bazar is on -1 floor .Te best way to get there is from entrance of Primark on O floor escalators down. That place doesn’t have such a atmosphere as Bazar on  Oleandrow Street. Of course it’s smaller space and in Bazar in Mlociny is more comfortable and there are 4 changing rooms but it’s not the same. There are many summer clothes. I couldn’t found many special clothes but in Bazar once you find something or not. It depends on lucky.

 I’m really curious how this concept will manage to take roots. There were not many clients. Apart from that the visitors of shopping centre Mlociny mostly are attracted to buy in Primark. 



wtorek, 29 września 2020

How to shop in second hand?

 

Ostatnio odwiedziłam rodzinne strony. Zaszłam do secondo handów i mojego ulubionego sklepu Vintage Flora Vintage. Ale dziś nie o vintage mowa, a o szperaniu i to skutecznym. Poszłam do sieciówki lumpeksowej  CTO. Jest jeszcze inna sieciówa w moim rodzinnym mieście Haliszka.

 Wracając do CTO to udałam się tam na łowy. Uwielbiam to, że nigdy nie wiem co tam znajdę. I tak jest z każdym lumpem. Można trafić na skarb i to zupełnie nieoczekiwanie. Babka przede mną długo przyglądała się wieszakom ze swetrami, cierpliwie czekałam aż przejdzie dalej. Z początku były nieciekawe swetry z akrylu z sieciówek, ale pomyślałam tam coś musi być i przemierzałam wieszak po wieszaku. Nie przeglądając sztuka po sztuce możemy niestety ominąć skarby. 

Znalazłam sweter marki Boomerang ze Szwecji. Patrzyłam na składy swetrów. Ten sweter wydał mi się niepozorny, ale bardzo miły w dotyku. Przyjemny skład w większości wełna bez grama poliestru. Swetry tej marki jak sprawdziłam na stronie marki są po 300 zł, a ja swój w lumpie upolowałam za 8 zł. Odrobinę zmechacony, ale po goleniu nadający się do noszenia.

 Niektórzy twierdzą nie chodzę do lumpa, bo do tego trzeba mieć czas. A do zakupów w sieciówkach nie? Bardziej tu chodzi o cierpliwość. Typowy lumpeks nie ma selekcji, więc trzeba mieć masę cierpliwości. Ale jaką później ma się radochę jak się znajdzie perełkę za parę złotych. 

Moja rada jest też taka by nie odwiedzać lumpów w dniu nowej dostawy, jest wtedy straszny rozgardiasz i pełno ludzi, a ceny wyższe.

sobota, 12 września 2020

The Odder Side is not sustainable brand?

 

                                                         fot. Morgane Lay i Jonny Cochrane

Nowa kolekcja i  wiadro pomyj? O kogo chodzi? Marka The Odder  Side właśnie wypuściła na światło dzienne nową kolekcję na jesień/zimę 2020/21. Kampania marki robi wrażenie. Ubrania marki są prezentowane na pięknej i czarnoskórej modelce. Widać, że ta kolekcja powstała z myślą o Los Angeles, gdzie otworzą w przyszłym roku projektantki marki swój sklep. Nawet na tak ciepłą zimę, jaką obecnie mamy w Polsce w tych ubraniach będzie za zimno. Odkryte plecy, cieniutkie materiały nie zapewnią nam ciepła. Na jakieś większe wyjście owszem  jak się ma zapewniony transport to mogą się nadać te ubrania. 

Specjalnie w piątek udałam się do sklepu The Odder Side na Koszykowej by przyjrzeć się rzeczom z bliska. Owszem są ładne, ale czy składy są dobre? Myślałam, że może w sklepie internetowym marki jest jakaś pomyłka, jednak nie. Tak w ogóle dziwie się, że nie ma już koszuli Marais, to był hit. Mam dwie koszule Marais i jestem z nich bardzo zadowolona i oczywiście mają super skład. 

Marka kreuje się na zrównoważoną. Ale ostatnio coś się popsuło ze składami ich ubrań. Ceny poszybowały w górę, taki paradoks. Koszule Amber mają w składzie 50 procent poliestru. Jak to? To już nie są produkty eco tylko ściema. Swetry mają dużo akrylu, poliamidu. Mam wrażenie, że klientka płaci za otoczkę marki, czyli za sesję zdjęciową, a nie realną jakość i zrównoważoną modę. Marka przegięła pałę, stąd na Insta komentarze niezadowolonych klientek. Moja rada, jeśli marka kreuje się na zrównoważoną to i tak czytaj składy, bo może to być greenwashing.

niedziela, 6 września 2020

Change? Magda Mołek knows what it is.

 

Po co jest zmiana? Czy zmiana jest rodzaju żeńskiego? Pierwszy raz byłam na spotkaniu HerImpact w Miami Wars nad Wisłą i jestem pod dużym wrażeniem tego spotkania. HerImpact to platforma internetowa  nie tylko dla młodych osób, ale ludzi, którzy pragną rozwoju, impulsu do zmiany także w życiu zawodowym.

 Magda Mołek nieprzypadkowo prowadziła to spotkanie o zmianie. Ona sama przeszła na „ drugą stronę”, bo po 25 latach w telewizji powiedziała dość. Ta zmiana o 180 stopni życia zawodowego dojrzewała w niej o wiele wcześniej. Wtedy już chciała mieć coś swojego i na własnych zasadach. Postawiła na Youtube i Podcast o seksualności. Praca w telewizji ma też ciemniejszą stronę. Mołek wspomina, że długo nie mogła zasnąć w nocy. Stres i tempo to czarne strony telewizji, przy tym łatwo się można wypalić, a wymagania rosną, bo zmieniają się czasy i odbiorcy kanałów. Kiedy jej koleżanki z telewizji kupowały sobie drogie, markowe ubrania i torebki, ona odkładała pieniądze na to by zacząć robić programy na swoich zasadach. Na jej marzenie zawodowe poszły wszystkie oszczędności, które zgromadziła przez lata. Od Magdy bije optymizm i energia życiowa, naprawdę ta kobieta inspiruje. 

Tatiana, która była zaproszonym gościem wspomina, że przed lockdownem zaczęła pisać książkę o tym, że dawno nie było w Polsce żadnego kryzysu. Pandemia koronawirusa niejako sprawiła, że jej dzieło stało się nieaktualne. Musiała zmienić tematykę książki całkowicie.

 Teraźniejszość wymaga od nas elastyczności także na rynku pracy. Dziś jest potrzeba takich zawodów, a za kilka lat cześć starych zawodów przepadnie. Łączy się to z robotyzacją życia. 

Olga jest bardzo elastyczną osobą i wykonywała wiele zawodów. Nie boi się zmian zawodowych. Ostatnio napisała scenariusz filmu, wcześniej była skrzypaczką, aktorką.

 Tatiana mówiła o ważnej kwestii, że albo była uważana za starą na jakiś zawód albo za młodą. Taki jest paradoks. Nigdy wszystkim się nie dogodzi, trzeba iść własną drogą. 

Uczono nas byśmy były grzeczne i posłuszne, więc często postępujemy tak, bo to wypada. Wiadomo, że to nie jest dobra droga i trzeba to przepracować samej. Młode dziewczyny są trochę inaczej wychowywane. Ale czy na pewno mają łatwiej? Świetne spotkanie i bardzo inspirujące.

niedziela, 30 sierpnia 2020

Primark fashion disaster in Poland? But crowd loves it.

 

Cała Warszawa ruszyła na pospolite ruszenie. Tydzień od otwarcia sklepu Primark w Galerii Młociny w Warszawie postanowiłam tam pojechać. Dojazd z centrum? Tylko metrem, a i tak jedzie się ponad 20 minut. Mimo dalekiego usytuowania galerii od Śródmieścia nie zniechęciło to potencjalnych klientów.  Idąc w kierunku galerii można było się natknąć na mnóstwo osób  wracających z wojaży zakupowych z torbami z Primarka. Chyba nikt się nie spodziewał takiego zainteresowania sklepem przez klientów. Tydzień po oficjalnym otwarciu szał zakupowy  klientów nie mija. W innych sklepach panują pustki. 

By wejść do sklepu trzeba było czekać moment. I wiadomo jak wszędzie dezynfekcja rąk, sprzedawca sklepu wręcza nam też torbę na zakupy. I wchodzimy. Na poziomie O znajduję się między innymi  dział damski, kosmetyki, akcesoria.  Kolejny 1 poziom to m.in. dział męski, dziecięcy, bielizna damska. Ogólnie uważam, że ciężko tam kupić coś dobrej jakości i w naprawdę niskiej cenie. Jeśli chodzi o przedział cen to nie jest on wcale taki niski. Strefa w której ubrania dla kobiet były droższe była prawie opuszczona.

 Jeśli chodzi o ubrania damskie to szału nie ma. Dużo tam jeszcze było rzeczy letnich. Podobały mi się boyfriendy, slouchy jeans i spodnie ze sztucznej skóry, ale ich ceny były za wysokie jak na jakość, którą prezentuje ten sklep. Ogólnie poza jeansami inne ciuchy  nie były specjalnie modne i przypominały Pepco. Ceny jeansów były od 55 zł, a te bardziej modne kosztowały zwykle 75 zł. Niby te jeansy były wykonane w poszanowaniu dla środowiska.

 Bardzo dużo kobiet kupowało koczyki, mocno przerzedzone były miejsca , gdzie wisiały. Mnie bardzo podobała się torba, która na paragonie widnieje jako kopertówka, w stylu pouch bag w pięknym beżowym kolorze. A że w środku miała torbę ochronną I plastikową to nie zauważyłam rozprucia w środku, ale już nie chciałam jej wymieniać, bo jej warstwa zewnętrzna wygląda dobrze. Bardzo dobra jest do trzymania w ręce i pod pachą. Moja torebka- podobna, kupiona w polskiej sieciówce nie jest tak wygodna do trzymania w ręce. 

Dział męski nie jest za duży, ale podobnie jak na dziale damskim dużo na nim jeansów. Jestem ciekawa jak z działu artykułów do domu sprawdzą mi się zapachy w dyfuzorze. Ogólnie dział dziecięcy i domowy to chyba najfajniejsze działy. Jeśli chodzi o kosmetyki to cenowo jakiegoś ogromnego szału nie było, ale i tak ceny były przystępne w miarę. Ogólnie ten dział był bardzo kolorowy. Bałabym się kupić w tym Primarku walizkę.


 Urok nowości na polskim rynku na pewno podziałał, ale ja mam mieszane odczucia co do tego sklepu. Nie lubię takich tłumów. Na pewno na ogromy plus zasługuje szybka i sprawna obsługa w sklepie. Raczej jak pojadę następnym razem do tej galerii to do Bazaru Miejskiego, a nie Primarka.

niedziela, 23 sierpnia 2020

Trends and streetstyle?

 


Ktoś ci mówi tego się nie nosi. Olej to. Neony niemodne. Redaktorzy mody nie zawsze wiedzą lepiej.  A jeśli znają się na trendach to nie wszystko musimy wcielać w życie. Nie dajmy się omamić. To że coś jest modne to niekoniecznie jest dla nas. Czasem też czytamy gdzieś, że coś wychodzi z mody, jest passe, a później okazuje się, że tak nie jest. Pamiętam, że kiedyś czytałam te wszystkie artykuły o trendach i miałam mętlik w głowie. Przecież ugly sneakers miały wyjść z mody?

 Ulica kreuje coraz częściej trendy i różni ludzie piszący o tym powinni mieć to na uwadze. Poza makrotrendami, które noszą prawie wszyscy są też mikrotrendy. To są trendy dla prawdziwych fashionistek. One są trendsetterkami i jako pierwsze noszą daną rzecz. Oczywiście później dana rzecz może przejść to mainstreamu, ale nie zawsze tak się dzieje. Trudno jest przewidzieć, co przyjmie ulica, dlatego coraz trudniej jest być projektantem. 

Możemy inspirować się tyloma rzeczami. Nie bierzmy wszystkich tekstów tak serio, przecież piszą je tylko ludzie i nie zawsze mają rację. Przyznam szczerze, że moim największym źródłem wiedzy jest obecnie Instagram, tam naprawdę jest pełno rzetelnej wiedzy. Oczywiście czytam też artykuły online, ale inne treści niż kiedyś. To od nas zależy co będziemy nosić. Jeden założony modny ciuch nie czyni nas modnymi. Liczy się całokształt i to jak to udźwigniemy. Chciałabym widzieć w Polsce mniej pańciowatych stylówek, ale i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś.

Vinted high prices?

  Vinted nabija w butelkę? Tak dobrze przeczytaliście. Owszem tam można znaleźć produkty w dobrej cenie, ale są tam też rzeczy w znacznie za...